Za leniwa na wagary
21 kwietnia 2009 | liczba odsłon: 671
Kategoria: Spotkania, Wydarzenia
W dzieciństwie chodziła swoimi ścieżkami, była brzydka i o mały włos nie zdałaby matury. Inspiruje ją muzyka klasyczna i współczesny jazz. Teresa Torańska, dziennikarka, mistrzyni wywiadu i niezwykle ciepła kobieta, była kolejnym gościem krakowskiego cyklu Reporterzy Dużego Formatu.
- Byłam nieudactwem, ale mama zawsze z przekąsem nazywała mnie „moje cudowne dziecko”. Za którymś razem coś we mnie drgnęło, zaczęłam myśleć, że może coś w tym jest – wspominała Teresa Torańska w Klubie Pod Jaszczurami.
Często opuszczała lekcje, bo wolała spędzić ten czas w domu na czytaniu tego, co chciała. Jak sama mówi, nie chodziła na typowe wagary, bo była na to za leniwa. Dziś jest cenioną dziennikarką „Gazety Wyborczej”, wielokrotnie nagradzaną autorką książek „Oni”, „Byli” i „Jesteśmy”. Na niezwykłe, szczere do bólu zwierzenia, autorka namówiła m.in. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Michała Głowińskiego, a także komunistów rządzących Polską powojenną: Jakuba Bermana i Wojciecha Jaruzelskiego.
- Kiedy rozmawiam, lub przepisuję wywiad, to nie pochylam się nad osobą, nad jej losem. Nie zachowuję się jak ktoś, kto przyszedł porozmawiać i współczuć – podkreśliła Torańska.
Jest surowa nie tylko dla siebie, ale także dla innych dziennikarzy. Jeśli jakiś tekst jej się nie podoba, wyrzuca go do kosza, drze na drobne kawałki i każe napisać ponownie. Potwierdził to jej uczeń, Paweł Smoleński:
- Była najbardziej krwawym nauczycielem reportażu, jakiego znałem, przekonałem się o tym na własnej skórze.
Trudno było uwierzyć w jego słowa, patrząc na delikatną, kruchą postać Teresy Torańskiej.
—
Autor fotografii Teresy Torańskiej: Mariusz Kubik (licencja: CC-BY, źródło: Wikimedia Commons)








