Włodzimierz Nowak – Reporter Dużego Formatu
1 kwietnia 2009 | liczba odsłon: 1 268
Kategoria: Spotkania, Wydarzenia
W Klubie Pod Jaszczurami na krakowskim Rynku regularnie spotykają się pasjonaci reportażu, by przy kawie w kameralnej atmosferze wysłuchać opowieści i porad doświadczonych dziennikarzy, zajmujących się tym gatunkiem. To też okazja do rozmowy, wymiany poglądów i opinii na poruszane w tekstach tematy.
We wtorek, 31 marca gościem Reporterów Dużego Formatu był Włodzimierz Nowak. Od 14 lat jest dziennikarzem „Gazety Wyborczej”. Na swoim koncie ma m.in. Nagrodę Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich im. Kazimierza Dziewanowskiego za cykl reportaży z Białorusi, Grand Press 2004 w kategorii reportaż prasowy za Mój warszawski szał. Jego teksty znalazły się w antologiach: „Anna z gabinetu bajek. Reportaże roku”, „Portrety. Wysokie Obcasy”, „Nietykalni. Reportaże roku 1999”, „Zły dotyk. Reportaże roku 2000”, „Twarze. Wysokie Obcasy”, „Cała Polska trzaska. Reportaże Gazety Wyborczej 2001-2004”.
Pochodzi z Pszczewa, małej miejscowości na zachodzie Polski, która, jak sam mówi, odegrała znaczącą role w jego twórczość – Wszędzie szukam swojego Pszczewa, interesuje mnie prowincja i polsko-niemiecko-żydowskie przedmiejskie tematy. Potwierdzeniem jego słów jest „Obwód głowy” – zbiór reportaży o stosunkach niemiecko-polskich, które 60 lat po wojnie nadal budzą wielkie emocje.
Książka została przetłumaczona i wydana w Niemczech, a na spotkaniach promujących ją, słuchaczom nie łatwo było znieść jej treść i poruszane tematy – Wiercili się, kręcili przy fragmentach mocnych, przy temacie powstania warszawskiego. Kilka osób wyszło. Mówiłem wtedy, że wiele bym dał, żeby się dowiedzieć, co myślą, czemu wychodzą. Po jednym z takich wieczorów autorskich dostałem list od córki zapalonej faszystki, która do śmierci nie zmieniła swoich poglądów. Ta córka teraz interesuje się Polską, odwiedza nasz kraj, ma tu przyjaciół. W liście napisała, że gdy usłyszała odczytany fragment o niemowlęciu przejechanym przez niemiecki czołg, poczuła wyrzuty sumienia. One ją wykańczają, powracają. Ma stałe poczucie winy za to, co Niemcy zrobili światu. Chce się pozbyć tych wyrzutów, ale ciągła analiza, szczegółowe przypominanie, tylko ją wykańcza.
Najnowsza książka, choć poruszająca problem całkowicie polski, również będzie wydana w Niemczech. W Polsce ukaże się ona jesienią. Będzie to kolejny zbiór reportaży, o fali samobójstw młodych ludzi w niewielkiej miejscowości Witnica, pod Gorzowem Wielkopolskim – Pojechałem tam miesiąc po całym szumie medialnym, wtedy było już tam spokojnie, więc mogłem obserwować, badać środowisko. Spotykałem przyjaciół samobójców, rozmawiałem z nimi. Ci ludzie nie mają perspektyw, nie widzą sensu życia. Niektórzy z samobójców wysłali pożegnalnego smsa o treści „Nara”. I tyle, jakby życie nie miało dla nich wartości, Nara i tyle.
Włodzimierz Nowak, pytany o przepis na dobry reportaż odpowiada – Trzeba pisać tak, by cierpiał nie tylko bohater czy reporter, ale także czytelnik. Tematy są wszędzie, trzeba słuchać ludzi, tego co mówią. Czasami naprawdę niesamowite historie są opowiadane jakby od niechcenia, pobieżnie, jako wspomnienia i dlatego trzeba być czujnym i obserwować. Ja czytam tabloidy, bo są kopalnią tematów. Potem analizuje i jadę, szukam ludzi, pytam, słucham wyżaleń. Oczywiście wcześniej trzeba zdać sobie sprawę po co się tam właściwie jedzie, trzeba wiedzieć, co chce się opisać. Jeśli moje zamiary są uczciwe, to już niewiele trzeba zrobić. Człowiek musi wiedzieć, że jestem tu dla niego, że go wysłucham, że to, co mi mówi, nie pójdzie na marne.
Co by zrobił, gdyby nagle zamknięto Gazetę Wyborczą i straciłby pracę? – Najpierw długo bym płakał (śmiech), a potem pewnie zabrałbym się za reportaż książkowy. Chciałbym sportretować Białoruś.
*Reporterzy Dużego Formatu to cykliczne spotkania z najlepszymi autorami reportaży w Klubie Pod Jaszczurami (Rynek Główny 8, Kraków). Przyszłym gościem będzie Teresa Torańska, dziennikarka i reporterka, autorka m.in. ksiażki „Oni”, zawierającej wywiady-rozmowy z byłymi komunistycznymi decydentami i dygnitarzami, na temat ich oceny dokonań socjalizmu w Polsce. Dotychczas gośćmi byli: Małgorzata Szejnert, Jacek Hugo-Bader, Paweł Smoleński, Wojciech Jagielski oraz duet Marcin Kowalski i Piotr Głuchowski. Spotkania prowadzi Bartek Borowicz, a producentem imprezy jest Grzegorz Kopeć.
—-
Na fotografii górnej: Wodzimierz Nowak, na dolnej: Wodzimierz Nowak i prowadzący spotkanie Bartek Borowicz. Autor fotografii: W. Kamiński









Z niecierpliwością czekam na książkę. Młodzi, którzy popełnili samobójstwo byli moimi bardzo dobrymi znajomymi, a jakoś ze mną Pan nie rozmawiał…. Jestem młoda, ambitna i wbrew temu co pan pisze mam perspektywy. I pewnie zdziwię tym Pana, ale widzę sens życia! A co do smsa o treści „nara” to nie brzmiał on tak i był on tylko jeden! Zapewne rozmawiał Pan z osobami, które niestety słyszeli wszystko tylko z opowiadań… Czekam z niecierpliwością…
Ja również z przyjemnością zajrzę do tej książki. Bo tak naprawdę nie da sie opisać tego co działo się w głowach chłopców-tego nie wie nikt. Rozmawiał Pan z dobrymi znajomymi? Dziwne… Z tego co zauważyłam, ich rodzina, najblizsi przyjaciele nie wypowiadali się na ten temat. Widocznie osoby, od których uzyskał Pan informacje chciały zyskać coś dla siebie i przekonana jestem wręcz, że nie są to rzetelne fakty tylko jak zauważyła Witniczanka „usłyszane od kogoś opowiadania”.
A co do braku perspektyw w Witnicy-czy ambicja nie zależy od człowieka? Wystarczy chcieć.