5 lat bez Ryśka

Ewa Wołkanowska-Kołodziej
27 stycznia 2012 | liczba odsłon: 114
Kategoria: Imprezy, Wydarzenia

Te słowa padły pięć lat temu na łóżku szpitalnym przy ulicy Banacha w Warszawie. „Tak chciałem założyć tę fundację…” – powiedział rozpaczliwym tonem Ryszard tuż przed tym, jak zabrano go na salę operacyjną. Alicja zapewniła, że jak tylko wrócą do domu i zamienią szpitalną pościel na tę pachnącą swojskim proszkiem do prania, pomoże mu stoczyć walkę z wszystkimi formalnościami. Trzy dni później Ryszard Kapuściński przegrał walkę z rakiem. Marzenia o fundacji stały się więc testamentem.

Nazywa się Herodot i powstała w roku ubiegłym. 23 stycznia 2012 roku na Uniwersytecie Warszawskim dr Alicja Kapuścińska przedstawiła fundację im. Ryszarda Kapuścińskiego, która przyznaje stypendia dla młodych reporterów. Przedstawiła też pierwszego jej stypendystę – Andrzeja Muszyńskiego.

Herodot i Kapuściński dla Muszyńskiego

Ciekawy to człowiek. Skończył wprawdzie prawo, ale porzucił pracę i aplikację prawniczą po to, by założyć agencję podróży „Wyprawy z reporterem”. Od lat błąka się po świecie, pisując do „Gazety Wyborczej” i „National Geographic”. Komisja w składzie Mariusz Szczygieł, Hanna Krall, Sławomir Popowski, Elżbieta Sawicka i Małgorzata Szejnert właśnie jego projekt uznała za najlepszy z 56 nadesłanych na konkurs prac i przyznała mu stypendium w wysokości 30 tys. złotych.

Materiał do książki zbiera od 2008 roku, odkąd pierwszy raz pojechał do Birmy. W złożonym projekcie zaznaczył, że pisze „o kraju, w którym mówi się 135 językami. Gdzie ciągle nie ma bankomatów i powszechnego dostępu do sieci komórkowej. O tym, że pamięta się tylko o głodzie w Afryce”. Ale także „o ciemności. O budynkach, które porastają drzewa. O matce, która zwariowała, bo nie widziała syna 15 lat. O ropie, gazie i potężnych pieniądzach. O tym, jak wysuszyć sto kompletnie mokrych banknotów w dziesięć minut. O azjatyckim krzyku” .

Stół z powyłamywanymi nogami

Podczas spotkania zaprezentowano również książkę „Pisanie. Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawia Marek Miller”, będącej w dużej mierze zapisem rozmowy dwóch reporterów z roku 1987. Marek przez kilka dni męczył Ryszarda pytaniami o reportaż. „Jak wstajesz od pisania, to jesteś cały mokry. Pot ciurkiem z ciebie leci. Nic nie wiesz, co się działo, która jest godzina” – tłumaczył Ryszard, by po chwili dodać: „Dla mnie skala talentu jest skalą zdolności koncentrowania się. Gdyby noga stołu, przy którym piszę, była w stanie się tak mocno skupić, jak ja to robię, również napisałaby książkę”.

Spotkanie zorganizował Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, Instytut Dziennikarstwa UW, Centrum Badań i Edukacji im. Ryszarda Kapuścińskiego, Fundacja im. Ryszarda Kapuścisńkiego „Herodot”, Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”.

***

Autorem fotografii jest Witold J. Szulecki

Tagi: , , , ,

Skomentuj