„Marlene”, czyli jak pożółkła karteczka zmieniła życie Angeliki Kuźniak
aga.o20 lutego 2010 | liczba odsłon: 217
Kategoria: Spotkania, Wydarzenia
Angelika Kuźniak, znana ze współpracy z „Gazetą Wyborczą”, trzykrotnie uhonorowana nagrodą Grand Press, 15 lutego zagościła w Zamościu, gdzie uczestnikom spotkania przybliżyła swoją książkę „Marlene”, rozpoczynającą się zdaniem: ,,Trzy szmaty do podłóg Marleny Dietrich otrzymały numer katalogowy 70039’’. Jak przyznaje autorka, napisanie tych, pierwszych kilku słów było dla niej największym wyzwaniem.
„Marlene” nie jest typową biografią. Są to fragmenty wycięte z życia Marlene Dietrich, znakomitej niemieckiej piosenkarki i aktorki – podkreślała na spotkaniu Angelika Kuźniak – Wcześniej nie interesowałam się Dietrich, nie szukałam nowego tematu, tak naprawdę to Marlene znalazła mnie – przyznaje autorka.
Głównym bodźcem, jaki zmotywował Kuźniak do napisania swej książki, była pożółkła karteczka z zapisanym przez Dietrich nazwiskiem Zbigniewa Cybulskiego. Notatka ta stanowiła bezpośredni dowód na kontakty Marlene z Polakami i to właśnie ona zaintrygowała reporterkę i skłoniła do zagłębienia się w tajemnice wielkiej gwiazdy.
Kuźniak dotarła do berlińskiego archiwum, gdzie znajdowało się 25 ton rzeczy artystki, przy pomocy których odtwarzała sceny z życia Marlene. Były to rekwizyty, ubrania, flakoniki po perfumach, dzienniki, wszystko starannie ułożone i spisane przez samą gwiazdę. Następnie reporterka kontaktowała się z ludźmi z otoczenia Dietrich, dzięki którym poznawała aktorkę jako osobę daleką od wyobrażeń fanów, całkowicie przyziemną. Kuźniak miała na celu przedstawienie jednostki oraz historii jaka się za nią kryje.
Uważam, że wyszło jej to rewelacyjnie. Ukazała barwną postać, na pozór idealnej, artystki. Zwróciła uwagę na jej problemy związane z polityką, karierą i życiem osobistym. W odpowiedzi na pytanie, czy zmienił się stosunek reporterki do osoby Marlene , Kuźniak odpowiedziała:
Zanim wtargnęłam w życie Dietrich nie byłam jej zwolenniczką. Owszem, słyszałam o niej wcześniej, lecz nigdy nie interesowałam się tą gwiazdą. (…)Na chwilę obecną Marlene budzi we mnie podziw poprzez siłę, jaką potrafiła w sobie odnaleźć oraz umiejętność całkowitej kontroli swojego życia.
Zamość był jednym z trzech miast, które odwiedziła Agelika Kuźniak w ramach spotkań promujących biografię Marlene Dietrich.









przepraszam, że się czepiam, ale: „Cybulskiego”, „Dietrich”
Dzięki, Sławku.
Mam nadzieję, że wszystkie literówki poprawione.