Artykuły otagowane ‘ Rwanda ’

Śmierć. Narysowana

24 października 2011 | Dodane przez | Kategoria: Książki, Recenzje

Rysownikiem będzie Tochman. Przez sto pięćdziesiąt stron będzie rysował – przeważnie grubą, mocną kreską – obrazy, które pokazali mu inni. Ofiary i kaci. Tochman przyjechał do nich piętnaście lat po ludobójstwie, a oni przynieśli mu – gotowe do narysowania – obrazy. Obrazy śmierci. Każdy inny, każdy swój własny. I wszystkie takie same.



Bez pardonu

28 września 2011 | Dodane przez | Kategoria: Książki, Recenzje

Gdy zaczynałam czytać książkę Wojciecha Tochmana „Dzisiaj narysujemy śmierć,” jego styl porównałam do strzałów z karabinu. Proste, krótkie zdania, mocne, brutalne słownictwo, które nie pozostawia czytelnikowi wątpliwości. W miarę lektury zrozumiałam jednak, że moje skojarzenie było błędne. Język Tochmana przypomina nie karabin, ale maczetę.



Geografia ludobójstwa

25 sierpnia 2011 | Dodane przez | Kategoria: Książki, Recenzje

Hatzfeld w swej książce podróżuje po Rwandzie, opisuje jej krajobraz, jej piękno, spokój, dziewiczość i naturalność. Ukazuje Rwandę jako raj na ziemi, nieskażony cywilizacją ogród obfitości, by zaraz przywołać wyłaniające się z wspomnień swych rozmówców apokaliptyczne sceny pełne krwi, przemocy i okrucieństwa. Nie ma takiego miejsca w Rwandzie, gdzie Hatzfelda nie urzekłaby przyroda i nie ma takiego skrawka ziemi, który nie wchłonąłby krwi niewinnych ofiar, nie ma człowieka, który by nie był w ludobójstwo zamieszany



Czy mówienie przynosi ulgę?

11 sierpnia 2011 | Dodane przez | Kategoria: Książki, Recenzje

Z opowieści ocalałych wyłania się obraz zbrodni dokonanej przez niemal całą populację Hutu nie z biedy, czy braku wykształcenia, ale ze „zwyrodnienia inteligencji”. Systematycznej, mechanicznej, barbarzyńskiej. Ponad 800 000 zabitych w ciągu 100 dni bez uciekania się do „wyrafinowanych” nazistowskich metod masowej eksterminacji. Niemal doskonałej.



Ludobójstwo na Czarnym Lądzie

27 lipca 2011 | Dodane przez | Kategoria: Książki, Recenzje

W trakcie lektury czułem niepokój kolejnych, nieznanych zdań i stron reportażu. Wydawało mi się, że obserwuję krwawe wydarzenia z perspektywy bagna. Ukrywałem się razem z Tutsi pośród gęstych traw. Czułem niepokój kolejnych, nieznanych zdań i stron reportażu. W wyobraźni widziałem maczety, złowrogie nawoływania Hutu i wszechobecną śmierć.



Owijaliśmy nasze lęki liśćmi ciszy

12 czerwca 2011 | Dodane przez | Kategoria: Książki, Nowości, Recenzje

Choć Jean Hatzfeld przeprowadzając wywiady z ocalałymi poszukuje przyczyn, dla których tysiące Hutu rzucili się mordować swoich sąsiadów, główny cel jego pisania jest inny. Przede wszystkim chce rzucić światło na historię tych, którzy przeżyli – historię, która przez większość mediów i autorów książek była przemilczana czy ignorowana.



Pobawmy się w udawanie, że nikt nikogo nie zabił…

17 marca 2011 | Dodane przez | Kategoria: Książki, Recenzje

Rozmówcy autora wcale nie próbują ukryć się za sztuczną skruchą, mówią jak było, co czuli zatapiając ostrza maczet w szyjach niedawnych przyjaciół: ”To było męczące, ale i wciągające, jak jakaś nowa rozrywka. Nawet ich nie liczyłem…” – wyznaje Leopord. Teraz nie mają nic. Wracają z więzień na leżące odłogiem pola, zastają wyprzedane majątki, żony z dziećmi innych mężczyzn.



Marzec we Wrzeniu Świata

25 lutego 2011 | Dodane przez | Kategoria: Imprezy, Wydarzenia

Instytut Reportażu zaprasza na marcowe imprezy we Wrzeniu Świata: między innymi na rozmowy o Egipcie, Iranie i Czeczenii oraz na spotkanie z Jeanem Rolinem, autorem książki „I ktoś rzucił za nim zdechłego psa”.



Wojciech Tochman w Krakowie

13 stycznia 2011 | Dodane przez | Kategoria: Spotkania, Wydarzenia

Wojciech Tochman przyjechał do Krakowa 12 stycznia, na zaproszenie czytelników z Dyskusyjnych Klubów Książki. Spotkanie poświęcone było najnowszej książce reportera: „Dzisiaj narysujemy śmierć”.



Bardzo plastycznie. Wojciech Tochman, „Dzisiaj narysujemy śmierć”

11 stycznia 2011 | Dodane przez | Kategoria: Książki, Recenzje

Ten reportaż jest jak pocztówka z Kigali Memorial Centre. Na wierzchniej stronie zamiast tysiąca wzgórz i miliona uśmiechów narysowana jest śmierć rękoma konkretnych ludzi. Na odwrocie nerwowo spisany adresat, kilka uwag i garść pytań. Pocztówkę można schować głęboko albo wetknąć za szybkę kredensu.