Szłam Ścieżką Kapuścińskiego


16 lipca 2010 | liczba odsłon: 758
Kategoria: Ludzie, Sylwetki

„Podróż, to coś więcej niż przemieszczanie się z miejsca na miejsce …”

Postanowiłam przejść trasą, którą spacerował co rano Ryszard Kapuściński.  Ja – czytelniczka jego utworów.  Stąpałam po jego śladach.  Patrzyłam na to, co on widział.  Możliwe, że nawet spotkałam ludzi, których i on spotykał…

Ścieżka Ryszarda Kapuścińskiego została otwarta 24 czerwca bieżącego roku. Inspirację do jej utworzenia stanowiła lektura tekstu odnalezionego zaraz po jego śmierci.  „Spacer poranny” powstał prawdopodobnie wiosną 1996 roku. Znalazły się w nim przemyślenia Kapuścińskiego z obserwacji  okolicy, która była bardzo mu bliska od wielu lat, okolicy po której codziennie spacerował. Swoją wędrówkę rozpoczynał od ulicy Prokuratorskiej, skręcał w Wawelską i dalej szedł na Pole Mokotowskie.

Początek trasy jest bardzo dobrze widoczny. Zaczyna się przy skrzyżowaniu Al. Niepodległości z ul. Wawelską. Na zamontowanych słupkach znajduje się informacja o Ryszardzie Kapuścińskim i o samej  ścieżce w języku polskim, angielskim i napisana pismem Braille’a (dobrze, że pomyślano i o osobach niewidomych). Jest jej plan, a także oś czasu, na której umieszczono publikacje polskiego reportażysty. Po drodze mijam ocalałe fińskie domki, które jednak nie oparły się upływowi czasu. W jednym z nich, tym, znajdującym się bliżej ścieżki, zaraz po wojnie mieszkał Kapuściński. Są plany, aby stworzyć w nim muzeum. W parku można przysiąść na ustawionych gdzieniegdzie ławeczkach lub przystrzyżonej trawie i w cieniu jabłoni ( leżące obok trochę zdziczałe owoce kuszą zapachem), orzecha włoskiego czy innego drzewa posłuchać śpiewu ptaków. Na konarze jednego ślimak skrył się przed słońcem w zagłębieniu kory i schował głęboko w skorupce. Jedynie od czasu do czasu wystawiał z zaciekawieniem różki.

Spotykam też spacerowiczów i rowerzystów.  Niektórzy widząc,  że robię zdjęcia  zatrzymują się w tym samym miejscu  i … czytają myśli wypisane na białych płytach i szklanych tablicach. Oglądają fotografie z podróży pisarza.  Popatrzmy na nie: twarze dzieci i dorosłych z różnych kontynentów. Na pierwszy rzut oka różne, a jednak mają coś wspólnego. Pokazują codzienne życie. Smutne i wesołe chwile zatrzymane w kadrze.  Tak wiele można się z nich dowiedzieć.

 

Idę dale i widzę, że …się zgubiłam. To się stało przy jeziorku. Nie wiedziałam, w którą stronę skręcić.  Nikt z licznie zgromadzonych tu osób (w różnym wieku) opalających się i odpoczywających nad wodą lub spacerujących, nie potrafił mi pomóc. W ogóle nie wiedzieli o jakiej ja ścieżce mówię. Przyznam, że mocno mnie to zaskoczyło. To zdziwienie malujące się na ich twarzach  i odpowiedzi: „kto?”, „co takiego?”, „jaka ścieżka?” czy ” jestem tu codziennie, ale…nie wiem”. Hmmm…

Co było robić. Ruszyłam przed siebie  kierując się w stronę biblioteki z nadzieją, że uda mi się wejść na właściwą ścieżkę. Jeszcze szłam  kilkadziesiąt metrów wśród drzew, ale ją odnalazłam. Usiadłam na parkowej ławeczce  i wpatrując  się w odbijające się w wodzie drzewa   zamyśliłam się nad wszystkim co tu zobaczyłam.  I doszłam do wniosku, że to dobra droga i często należy ją przemierzać. Bo przybliża postać i twórczość  Ryszarda Kapuścińskiego. Przeszłam 2 kilometry (tyle ma Ścieżka Ryszarda Kapuścińskiego) zupełnie nie czując zmęczenia.  Spacer zakończyłam przy  Bibliotece Narodowej, gdzie w stopniach umieszczono tytuły książek pisarza.

Jeszcze tu powrócę, aby posłuchać jego myśli.

Tagi: , , , , , , , , ,

5 komentarzy
Skomentuj »

  1. Ciekawe miejsce, w pełni uzasadnione, bo Ryszard Kapuściński wybitnym reportazystą był, bez względu na to, co piszą o Nim inni.

  2. Bez wątpienia Ryszard Kapuściński posiadał dar pisania, czy jednak natchnione stąpanie po jego śladach na Polach Mokotowskich nie jest lekką przesadą? Myślę, że jednak mimo wszystko Kapuścińskiego lepiej czytać niż za nim stąpać. A czytając warto pamiętać, że w jego ciekawym pisaniu jest niemała dawka konfabulacji, zaś w życiu zwykłego fałszu.

  3. Można: tylko czytać, czytać i chodzić w jego ulubione miejsca. Można nawet nie brać jego książek do ręki. Każdy z nas ma wybór :)

  4. Przecież sztandarowe dzieło Kapuścińskiego „Cesarz” to książka fałszywa i nieprawdziwa. Kapuściński po prostu bezkrytycznie powtórzył antycesarską propagandę nadawaną w okresie przed i po obaleniu Haile Selassie. Tę propagandę włożył w usta nieistniejących osób i uzupełnił własnymi zmyśleniami – mocno zresztą rasistowskimi. Z całej książki przebija pogarda i wyższość białego dziennikarza z kraju „przodującej demokracji” nad Murzynami i dzikusami z Aryki, rządzonymi przez czarnoskórego monarchę, i na dodatek jeszcze mocno podkreślającego swoją chrześcijańska wiarę.

    Stał się tubą propagandową rezimu Menigistu – jednej z najbardziej brutalnych i ludobójczych dyktatur XX wieku.

    Zamiast chodzić w natchnieniu i zachwyceniu po niebiańskich ścieżkach czasami lepiej zejść na ziemię.

  5. ale beret…

Skomentuj