CHOMSKY’EGO KRYTYKA MEDIÓW. Cześć 3: Wartościowe i bezwartościowe ofiary. Przykład zastosowania modelu propagandy

Jakub Osina Jakub Osina
3 marca 2009 | liczba odsłon: 711
Kategoria: Ludzie, Sylwetki

Model propagandy stworzony przez Chomsky’ego i Hermana ma u swych podstaw empiryczne analizy instytucji medialnych oraz generowanych przez nie przekazów. Przekazy te dotyczą głównego pola zainteresowania Chomsky’ego w okresie powstawania Manufacturing Consent , czyli polityki Stanów Zjednoczonych wobec krajów Ameryki Łacińskiej oraz Indochin.

51p26j8vjbl_sl500_aa240_Opisany w poprzedniej części system „filtrów”, składających się na model propagandy, ogranicza spektrum podawanych nam wiadomości oraz określa, co może znaleźć się na pierwszych stronach gazet i w czołówkach telewizyjnych wiadomości. W ten sposób media tworzą podział na dwie grupy wiadomości – te warte pokazania i te niewarte, by dotrzeć do szerokiego grona odbiorców. Chomsky i Herman utrzymują, iż wiadomości związane z działaniami rządu, czy potężnych korporacji, spójne z ich celami i wartościami, zazwyczaj okazują się godne upublicznienia. Wiadomości zaś dostarczane przez opozycyjnych krytyków establishmentu (bez względu na system polityczny, w którym media funkcjonują), nie mają siły przebicia i nie trafiają do gazet czy na ekrany telewizorów. Podając przykład prześladowań politycznych w latach osiemdziesiątych, autorzy Manufacturing Consent piszą: „Mass media nie wyjaśniły nigdy, dlaczego Andriej Sacharow jest wart, zaś Jose Luis Massera w Urugwaju – nie jest wart [wzmianki w mediach – przyp. J.O.]; uwaga i ogólna dychotomizacja dokonują się w sposób „naturalny”, jako rezultat pracy filtrów, ale jest on taki sam, jak komisarz instruujący media: ‘Skoncentrujcie się na zbrodniach wrogich sił i zapomnijcie o zbrodniach przyjaciół’”(s.32).

Jednym z przykładów poddanych analizie przez Chomsky’ego i Hermana, są relacje medialne sprawy zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki w Polsce, w porównaniu z setką księży zabitych w latach osiemdziesiątych w Ameryce Łacińskiej. Przypomnijmy, Popiełuszko został porwany i zamordowany przez funkcjonariuszy policji politycznej, w październiku 1984 roku. „W naszym modelu – piszą Chomsky i Herman – Popiełuszko, zamordowany we wrogim państwie, będzie ofiarą wartościową, podczas gdy księża zamordowani w państwach z nami współpracujących w Ameryce Łacińskiej będą bezwartościowi” (s. 38).

19 lipca 1986 roku Daniel Ortega, prezydent Nikaragui, oświadczył, że od 1979 roku  w Ameryce Łacińskiej zabito 138 duchownych, a 278 uprowadzono lub uznano za zaginionych (s. 347). Chomsky i Herman porównują więc liczbę artykułów dotyczących porwania Popiełuszki i morderstw duchownych w Ameryce Łacińskiej. I tak New York Times poświęcił sprawie polskiego kapłana 78 tekstów o łącznej długości 1183 cali, w tym 10 tekstów na pierwszej stronie i 3 komentarze redakcyjne. Zbrodni na duchownych w Ameryce Łacińskiej w latach 1964 – 1985 dotyczyło 57 publikacji o łącznej długości 604,5 cala, z których 8 znalazło się na pierwszej stronie, zaś żaden z nich nie doczekał się komentarza redakcyjnego. Times i Newsweek poświęciły Popiełuszce 16 artykułów o długości 313 cali, zaś zabitym duchownym zamordowanym w amerykańskiej strefie wpływów, 10 tekstów o długości 247,5 cala. W telewizji CBS na temat zbrodni w Polsce pojawiło się 46 wiadomości, z czego połowa w porze najlepszej oglądalności, zaś morderstw w Ameryce Łacińskiej dotyczyło 37 relacji, z czego 16 w porze wieczornej (s. 40-41). Dysproporcja ta jest tym bardziej uderzająca, gdy weźmiemy pod uwagę liczbę rozpatrywanych ofiar (1 do 100) oraz okres, w którym pojawiały się te informacje (śmierć Popiełuszki i jego proces to kilka miesięcy, morderstwa duchownych w Ameryce Łacińskiej to okres 21 lat). Warto również dodać, że wśród porównywanych relacji medialnych znajdują się relacje z zabójstwa arcybiskupa Oscara Romero z Salwadoru, zastrzelonego przez zamachowca w marcu 1980 roku.

Za pokazanymi powyżej różnicami ilościowym, idą również, zdaniem Chomsky’ego i Hermana, różnice  jakościowe, odnoszące się do sposobu relacjonowania porównywanych zdarzeń. „Jakość relacji była również niezwykle dobrze dopasowana do osiągnięcia celów politycznych i jaskrawie kontrastowała z relacją na temat bezwartościowych ofiar (s. 42). Pierwszym faktem, dotyczącym jakości relacji odnoszących się do śmierci Popiełuszki jest, zdaniem autorów analizy, całościowy przekaz dotyczący szczegółów morderstwa oraz detali opisujących stan odnalezionego ciała. „Co więcej, piszą, szczegóły te były powtarzane przy każdej okazji”. Podkreślano brutalność morderców, ale również szczegółowo opisywano ich zachowanie na sali sądowej (takie jak płacz, ukrywanie twarzy w rękach etc.), z drugiej zaś strony opisy zabitego księdza czyniły z niego „kogoś więcej niż zwyczajną ofiarę”. Reasumując, Chomsky i Herman stwierdzają, że zbrodnia została ukazana w sposób, który wstrząsał odbiorcami. Stwierdzają również, co wymaga podkreślenia, że cała sprawa „zasługiwała na taką właśnie prezentację” (s. 43). Zasługiwały na nią również zabójstwa duchownych w Ameryce Łacińskiej, które były równie brutalne i oburzające, a jednak „zostały potraktowane bardzo odmiennie”.

Noam Chomsky

Jednym z porównywanych do morderstwa Popiełuszki wydarzeń, jest zabójstwo arcybiskupa Salwadoru, Oscara Romero (18 marca 1980 r.). Był on jednym z głównych krytyków popieranego przez Stany Zjednoczone rządu Salwadoru, odpowiedzialnego lub powiązanego z wieloma zabójstwami politycznymi, w tym także zabójstwami duchownych. Kilka tygodni przed śmiercią napisał list do prezydenta USA Jimmy’ego Cartera, w którym apelował o zawieszenie pomocy dla rządu Salwadoru. Mimo iż, według Chomsky’ego i Hermana, Romero nie był „bezwartościową ofiarą, był ważnym działaczem opozycji wobec lokalnego sojuszu armii i oligarchii oraz wobec amerykańskiej polityki w Salwadorze” (s. 48), relacje medialne po jego morderstwie były zgoła inne od tych, płynących z Polski.

Szczegóły związane ze śmiercią arcybiskupa Salwadoru były przedstawiane przez media w sposób zwięzły. W relacjach, w przeciwieństwie do tych z Polski, mało wyeksponowany był żal i gniew zwolenników Romero, a także konieczność znalezienia winnych jego śmierci. New York Times nie poświęcił temu zdarzeniu żadnego komentarza odredakcyjnego, zaś cała sprawa została przedstawiona w szerszym aspekcie „podobnych zabójstw dokonywanych przez lewicę i prawicę, nad którymi głęboko ubolewali przedstawiciele rządów Salwadoru i Stanów Zjednoczonych” (s. 48). Taktyka mediów, a przede wszystkim władz, polegała – według Chomsky’ego i Hermana – na sprowadzeniu wydarzeń w Salwadorze do walki między skrajnymi, ekstremistycznymi grupami z przeciwnych obozów politycznych. Na tle tych skrajności przedstawiano wojskową juntę, jako umiarkowany, centrystyczny rząd, dążący do reform w kraju.

W ten sposób najłatwiej wytłumaczyć odbiorcom rozlew krwi i zaszufladkować przestępców i ofiary – ukrywając tym samym prawdziwych winnych zbrodni. Media w Stanach Zjednoczonych nie szukały powiązań  zabójców Romero z władzą – tak jak robiły to w sprawie Popiełuszki – nie stawiały pytań o związek krytyki, której poddawał arcybiskup rząd Salwadoru i politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych, z jego zabójstwem. Kolejnym przeciwieństwem do sprawy Popiełuszki był również fakt, iż „amerykańskie mass media nie wydawały się zainteresowane” (s. 54) znalezieniem i osądzeniem odpowiedzialnych za zabójstwo Oskara Romero, pomimo wielu wątków prowadzących do wysokich urzędników wojskowych w Salwadorze.

Podobną analizę przeprowadzają autorzy Manufacturing Consent w odniesieniu do relacji o zabójstwie czterech zakonnic, dokonanym również w Salwadorze 2 grudnia 1980 roku. Tu również mamy do czynienia z mniej dokładnymi opisami obrażeń na ciałach ofiar, z bardziej stonowanym, niż w przypadku polskiego księdza, przekazem oraz z brakiem jakichkolwiek wniosków natury politycznej. W przypadku Popiełuszki, według Chomsky’ego i Hermana, „sytuacja była o wiele prostsza niż ta w Salwadorze” (s. 63), a konflikt można było przedstawić jako starcie rządu z opozycją, czy nawet Wschodu z Zachodem. Mimo, iż cztery amerykańskie misjonarki zostały porwane, zgwałcone i zabite przez członków Gwardii Narodowej, również w tym przypadku media nie znalazły żadnych powiązań tego morderstwa ze wspieranym przez Stany Zjednoczone wojskowym rządem Salwadoru. W relacjach prasowych i telewizyjnych dokonywano jasnego rozdziału rządu od Gwardii Narodowej, podczas gdy „W przypadku Popiełuszki, nigdy nie pozwolono czytelnikowi zapomnieć, że policja odpowiedzialna za morderstwo stanowiła część polskiego rządu” (N. Chomsky, Media Control, s. 64-65).

Post Scriptum. Opisane powyżej zastosowanie modelu propagandy jest oczywiście tylko jednym z przykładów analizowanym przez autorów jednak wydaje się najbliższe polskiemu czytelnikowi. Inną ilustracją omawianego systemu, jest sprawa Timoru Wschodniego. Jest ona przykładem na to, że grupa aktywistów (w tym obywatelskie media) jest w stanie wpłynąć na losy narodu i zmianę kursu geopolitycznego wielkiego mocarstwa. O Timorze Wschodnim, jako jeden z pierwszych zaczął pisać i opowiadać właśnie Chomsky. Warto więc wrócić do jego opisu, innym razem na łamach Lektur Reportera.

Pierwsza część tekstu: CHOMSKY’EGO KRYTYKA MEDIÓW. Część 1: Czy mozliwa jest debata o mediach?

Druga część tekstu: CHOMSKY’EGO KRYTYKA MEDIÓW. Część 2: Model propagandy

Autor fotografii Noama Chomsky'ego: John Soares (licencja: zezwolenie na dowolne
wykorzystanie przez każdego użytkownika, źródło: Wikimedia Commons)
Tagi: , , , , ,

Jeden komentarz
Skomentuj »

  1. Jako uzupełnienie tesktu polecam artykuł Ani Motreanu, Efekt Giocondy : http://www.ithink.pl/artykuly/aktualnosci/nowinki-technologiczne/efekt-giocondy-we-wspolczesnym-dziennikarstwie-cz-1/

    kawałek na zachętę:
    „Czytając lub oglądając serwisy informacyjne, mam często wrażenie, że dziennikarze starają się zrobić ze mnie pospolitego durnia. Wiadomości nagminnie podawane są w sposób kompletnie niezrozumiały, szybki lub monotonny, a to w celu zniechęcenia widza do jakiejkolwiek chęci przyswojenia sobie właśnie zaserwowanej mu wiedzy. Rezultatem tych zabiegów jest stan rzeczy, gdy naprawdę istotne kwestie „gubią się” w szumie informacyjnym, a kompletne bzdury trafiają do publicznego obiegu i roszczą sobie prawo do bycia „newsem”.

Skomentuj