Tradycyjna polityka jest trupem
Patrikos11 czerwca 2010 | liczba odsłon: 426
Kategoria: Książki, Recenzje
W wyjątkowym wywiadzie rzece, „Anatomia władzy”, Eryk Mistewicz przekonuje, że polityka jako słownikowy termin przestał istnieć wraz z nadejściem kultury Web 2.0. Teraz najważniejsza jest narracja i opowiadanie swojej historii. Jako, że po drugiej stronie Mistewicza stanął jeden z bardziej doświadczonych dziennikarzy politycznych w Polsce Michał Karnowski, nie jest mu łatwo.
Warto zaznaczyć, że oprócz tekstu po raz pierwszy czytelnik otrzymuje też obraz. Sprawy omawiane przez Karnowskiego i Mistewicza komentowane są niejako przez… wideo. Publikacja „Anatomia władzy” bowiem jako pierwsza w Polsce daje odbiorcy możliwość przeniesienia się w czasie za pomocą telefonu komórkowego i specjalnej aplikacji. Z pewnością wielu czytelników części wydarzeń może nie mieć zarejestrowane w pamięci. Taka możliwość to też doskonały sposób, by skonfrontować to, co mówi Mistewicz z własnym poglądem na sprawę.
Spór obydwu speców od polskiej polityki to fascynująca lektura, zwłaszcza w trakcie kampanii prezydenckiej. Mistewicz logicznie, krok po kroku, wyjaśnia dlaczego polityka w tradycyjnym rozumienia tego słowa już nie wróci i została pogrzebana wraz z ekspansją portali społecznościowych. To tam w mgnieniu oka otrzymujemy informacje na temat wydarzeń, nie potrzebując czekać na wieczorne wiadomości, bądź na bieżąco aktualizowany serwis w stacjach telewizyjnych. Jednocześnie PR jaki znaliśmy do tej pory również, zdaniem Mistewicza został pogrzebany. Dziś do tego, by przekonać ludzi do głosowania i zaufania danej partii potrzebna jest opowieść. W cenie są ludzie, którzy potrafią taką opowieść zaprezentować politykowi, a ten skutecznie „sprzedaje” ją podczas telewizyjnych debat, konferencji, czy wystąpień podczas obrad komisji śledczej.
Jedną z najciekawszych części książki jest analiza tego, jak bardzo zmienił się polski świat medialny od czasu komisji ds. zbadania tzw. afery Rywnia, do czasu powołania i obrad komisji hazardowej. Mistewicz pokazuje, że wtedy narodziły się zręby narracji politycznej , a jej prekursorem był Jan Rokita. Dzięki temu komisja odniosła sukces zarówno medialny, jak i społeczny. W ostatnich tygodniach komisja hazardowa tak samo, jak została powołana, tak szybko zgasła. Powód zdaniem specjalisty ds. PR jest prosty. Pierwsza z opowieścią wystąpiła Platforma Obywatelska, która tym samym przedstawiła społeczeństwu uporządkowany przekaz. W książce nie brakuje innych przykładów pokazujących, że rządząca partia w stopniu nieosiągalnym dla innych opanowała technikę narracji, którą wykorzystuje przy każdej okazji. Konkurenci pozostali daleko w tyle, stąd sytuacja polityczna w Polsce prawdopodobnie nie zmieni się jeszcze długo.
Polityki jako służby stara się w książce bronić Michał Karnowski, znany z zamiłowania do polskiej prawicy. Choć teoretycznie jest on osobą zadającą pytania, w praktyce całość przeradza się w dyskusję dwóch wizji polityki. Karnowski wielokrotnie podaje przykłady, że część decyzji i działań była podyktowana merytorycznymi przesłankami. Mistewicz jednak praktycznie do każdej z nich ma przygotowaną odpowiedź związaną z marketingiem politycznym. Praktycznie każde ważniejsze wydarzenie po 1989 roku tłumaczy jako zabieg marketingowy, skierowany na dalekosiężny cel. Oczywiście nie brakuje dwóch największych celebrytów w polskiej polityce, czyli Janusza Palikota i Kazimierza Marcinkiewicza
Z pewnością nie byłoby tak ciekawie, gdyby na placu boju był jedynie Mistewicz. Karnowski również próbuje trafić z przekazem do czytelników, choć jest skazany na porażkę. On wierzy w ideę, jego oponent nie ma złudzeń, że chodzi tylko o „opowiadanie bajek”, które funkcjonuje od wielu lat z powodzeniem w innych krajach. W wielu przypadkach odwołuje się m.in. przykładów francuskich. Karnowski chce wierzyć, że dziennikarze tłumaczący rzeczywistość są potrzebni. Mistewicz nie ma co do tego żadnych złudzeń. Niebawem politykom będzie wystarczał tylko kanał dotarcia.
W publikacji dość nieoczekiwanie „dostaje się” również innym specjalistom od marketingu, których Mistewicz dość mocno krytykuje. Główne zarzuty to brak profesjonalizmu, płytka wiedza niechęć do kształcenia oraz sięgania po zagraniczne publikacje dotyczące PR. Jako najwyrazistszy przykład totalnej porażki, podaje aktorkę, która wystąpiła w dwóch spotach konkurencyjnych partii w odległości czasowej zaledwie dwóch lat. Nikogo nie krytykuje z imienia i nazwiska, choć przewijające się nazwisko Piotra Tymochowicza daje do myślenia.
Ciekawa jest też analiza funkcjonowania mediów po roku 1989. W książce znajdujemy odpowiedzi dlaczego „Gazeta Wyborcza” zabetonowała debatę publiczną w Polsce, oddając pole telewizji TVN, która zdaniem Mistewicza stała się drugą Agorą. Karnowski z kolei pyta, dlaczego publicyści przychylni polskiej prawicy nigdy nie potrafili przebić się do świadomości jako wartościowi komentatorzy. Wielu dziennikarzy czytających tę pozycje z pewnością wzruszy ramionami, ale część może poczuć poczucie bezsilności i niższości wobec zyskujących na znaczeniu polityków.
Książka na pewno zmusza do zastanowienia się nad tym pytaniem. Kto tak naprawdę kontroluje kogo? Czy dziennikarze polityków, czy może politycy dziennikarzy tak prowadząc narrację, by żurnaliści mieli pożywkę, niekoniecznie merytoryczną. Poza tym to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcieliby wiedzieć, co dzieje się nie tylko po wyłączeniu świateł w studiu, ale przede wszystkim wtedy, gdy reflektory świecą najmocniej.
____________________
Książka Anatomia władzy została opublikowana (i udostępniona do recenzji) przez Wydawnictwo Czerwone i Czarne.









Ksiazka świetna choć niestety bardzo ciężko osiągalna. W Empikach jest może pół dnia i od razu znika, więc zamówiłam przez Empik internetowy. Od trzech dni czytam. Niestety minusem jest objętość bo to ponad 300 stron, ale plusem to jak szybko wciąga i potem nie można się oderwać. Ściągnęłam ze strony książki anatomiawladzy.pl taki programik którym można to odbierać w warstwie tej pozaksiążkowej tylko multimedialne zawartości nagrania wideo różne. Bardzo fajny pomysł połączenia tego, co księgarskie z tym co telewizyjne, czyli książka na całego z XXI wieku. Fajny pomysł! I super książka!
…
O zwycięstwie TVN nad Gazetą – w recenzji:…
Zamowilem w empik.com i dzis mam odebrac. Bo normalnie w ksiegarniach „wyszly”… Jak za komuny.
Książki nie czytałem, ale wnioski jakie się nasuwają są dość przerażające. Rządzą nami nie ci, którzy potrafią to robić najlepiej, tylko ci, którzy potrafią o rządzeniu najlepiej OPOWIADAĆ!
…
O zwycięstwie TVN24/TVN nad Gazetą/Agorą – w recenzji:…
chętnie przeczytam za jakiś czas. Lubię Karnowskiego, Mistewicza mniej, ale ciekawe co obaj mówią. swoją drogą – media i polityka, to dwie dziedziny, które ze służby zamieniły się w sferę widowiska i taniej rozrywki o różnym zabarwieniu emocjonalnym.
Dziennikarze, których przedstawiciel, Michał Karnowski, broni polityki ideowej, nie marketingowej, też przyczyniają się do tego, by liczyło się „opakowanie”, a nie meritum – opowieść, atrakcyjność zewnętrzna polityka, socjotechnika. Zwłaszcza w mediach elektronicznych w publicystyce jest coraz więcej elementów „show” – stąd „nadobecność” Palikota, i jemu podobnych – jeszcze 10 lat żaden poważny dziennikarz nie zaprosiłby ich do studia, a teraz się o nich biją, bo to gwarancja wysokiej oglądalności – nie ma to jak zadyma…