“Serce narodu koło przystanku” Włodzimierza Nowaka
Paweł Witek29 listopada 2009 | liczba odsłon: 652
Kategoria: Książki, Recenzje
Zbiór reportaży Włodzimierza Nowaka jest opowieścią o zapleczu polskiej transformacji. Nie interesują go beneficjenci nowego systemu oraz decydenci, lecz ludzie będący obok, dla których proces zmian nie przyniósł oczekiwanych korzyści, bądź których czynniki niezależne od nich wykluczyły z możliwości uczestniczenia w “wolnorynkowych” profitach.
Dwa światy
Autor wskazuje na fakt, że istnieją dwa alternatywne światy. Świat centrów i wskaźników wzrostu gospodarczego oraz świat prowincji i obszarów wykluczonych. Co to oznacza? Że tzw. system (państwo, układ społeczny, ekonomiczny, media) istnieje odrębnie i niejako niezależnie od świata prowincjonalnego. Świadomość tej odrębności jest odczuwalna przede wszystkim przez ten drugi obieg; wywołuje frustrację i poczucie krzywdy. Bohaterowie reportaży bardzo wyraźnie wyczuwają swoją obcość, rodzaj niedopasowania. Tak jak pani Krystyna Pankowska z reportażu “My tu wszyscy na wymarcie”: „Byłam w Debrznie u burmistrza prosić o pracę, ja do niego mówię, a on czyta gazetę. Nie chodzi mi o to, że burmistrz jest źle wychowany (…), ale że mnie już nie ma. Tak się poczułam”.
Z samym tytułowym sercem narodu też problem, ponieważ gdzieś się zapodziało z powodu przebudowy przystanku PKS.
Autor skupia się właśnie na tym drugim świecie, a jego reportaże napisane są z empatią, co je wyraźnie wyróżnia od artykułów typu newsowego; nawet w przypadku tematyki, która aż prosi się, żeby wyprodukować sensacyjnego newsa (“Cholera z takim życiem”). Reporter oprócz samego zdarzenia, faktu, opisuje emocje bohaterów, próbuje znaleźć motywy ich działań. Robi to w sposób, mam wrażenie, wyważony, nienachalny, gdzie bohaterowie nie odbierają tych rozmów jako inwazję, lecz właśnie po prostu jako rozmowę.
Umiejętność współodczuwania sprawia też, że tytuł opisywanego zbioru można odebrać nieco ironicznie. Jednostka – naród. Autor opisuje konkretnych ludzi i ich konkretne losy. Jednostki tworzą naród, ale analizując otoczenie z poziomu „naród” zbyt łatwo gubi się spojrzenie na osoby.
„Serce…” to zbiór reportaży, w których Autor przypomina, że 20 letnia transformacja pociągnęła też koszty społeczne. Stawia pytanie, czy nie powinniśmy czuć się jako społeczeństwo trochę winni, czy przypadkiem czasami nie można było spróbować uczynić rozwój bardziej zrównoważonym. Zastanawia się, gdzie leży granica między obszarem, gdzie pomoc systemowa jest obowiązkiem państwa, a terenem, na którym odpowiedzialność biorą na siebie obywatele. A co, jeśli przytrafiają się sytuacje graniczne, w których wymagana jest pomoc z obu obszarów, natomiast wsparcia brakuje, ponieważ każda strona myśli, że to ta druga powinna? Czekać na reportera?
____________________
Książka Serce narodu koło przystanku została opublikowana (i udostępniona do recenzji) przez Wydawnictwo Czarne.




[...] Tekst został pierwotnie opublikowany w Lekturach Reportera. [...]
Bardzo zachęcająca recenzja. Swoją drogą to ciekawe, bo czasem zastanawiam się, który świat jest tym prawdziwym i często mam wrażenie, że właśnie ten niby na marginesie…