Rzecz o dyktaturze korporacji


3 marca 2010 | liczba odsłon: 272
Kategoria: Książki, Recenzje

Każdy marzył o tym, by ubić interes z dyktatorem. Nokia chce mu sprzedać swoje telefony, Siemens oferuje systemy podsłuchowe, DaimlerChrysler dostarczy flotę mercedesów dla rządu, a Gazprom z radością podpisuje kontrakt na dostawy gazu do Europy. To tylko niektóre przykłady na to, jak wielkie koncerny zabiegały o przychylność Turkmenbaszy – Saparmurata Nijazowa, pierwszego po upadku ZSRR władcy Turkmenistanu.

System Siemensa posłużył do inwigilacji obywateli używających telefonów Nokii, mercedesami jeździli usłużni, choć niekompetentni przedstawiciele władzy kraju pogrążonego w nędzy, a turkmeński gaz dostarczany na Zachód za pośrednictwem Gazpromu, do dziś jest narzędziem politycznego szantażu stosowanego przez Rosję. Ale żeby jakikolwiek biznes z Turkmenbaszą był możliwy, trzeba było wkraść się w jego łaski. Był tylko jeden sposób…

„Dzięki woli Allacha, Wszechmogącego i Miłosiernego, który stworzył ten świat, zrodziła się w mym sercu książka podyktowana duchem narodu, jego moralnością i historyczną nieśmiertelnością…” Tak zaczyna się Ruhnama, dwutomowe dzieło ojca wszystkich Turkmenów, który uczynił z niej fundament swojej niczym nieograniczonej dyktatury, przedmiot powszechnie obowiązującej nauki oraz towar wymienny w handlu z całym światem, który w sporej części mieni się być demokratycznym i wolnym. Ten świat wie, że Ruhnama to kiczowaty bełkot pełen pustosłowia i banału, ale kolejne przekłady księgi na inne języki pojawiały się jak grzyby po deszczu. Finansowały je, a jakże – Nokia, Siemens, ChryslerDaimler i dziesiątki innych gigantów światowej gospodarki.

O Ruhnamie i rządach Nijazowa opowiada książka fińskiego dokumentalisty Arto Halonena i prawnika Kevina Fraziera „W cieniu świętej księgi”. Ale, choć Ruhnama jest osią i podmiotem tej opowieści, to tak naprawdę akcja książki Halonena rozgrywa się na wielu płaszczyznach. To zapis szczegółowego, żmudnego i prowadzonego z najwyższą starannością śledztwa dziennikarskiego, a przy tym opis pracy nad filmem dokumentalnym poświęconym powiązaniom międzynarodowych koncernów z Turkmenbaszą. To także studium dyktatury i głos przeciwko łamaniu praw człowieka. Równocześnie książkę tę można czytać niemal jak powieść przygodową, bo mnogość wątków, miejsc, zwrotów akcji, zdarzeń i postaci z powodzeniem wyczerpuje wszelkie cechy tego typu literatury. Dla mnie to przede wszystkim dokument opisujący upadek wartości i obłudę koncernów. Każda ponadnarodowa korporacja szczyci się własnym kodeksem etycznym, zbiorem zasad, który zawiera wiele odniesień do Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka oraz powszechnie przyjętych norm moralnych. Niestety, Halonen i Frazier uświadamiają nam, że to tylko nic nie znaczące parawany, za którymi kryją się bezwzględni handlarze gotowi sprzedać wszystko i każdemu, nawet jeśli ceną jest ludzka godność i życie.

Nijazow zmarł w 2006 roku, ale sytuacja Turkmenów nie zmieniła się na lepsze. Nowy władca, Kurbankuły Berdymuchamedow, przejął i wciąż udoskonala jego metody kontroli obywateli i zwalczania opozycji, a także potencjalnych wrogów w szeregach własnej, zresztą jedynej legalnej, partii. Za to zagraniczni inwestorzy nadal chętnie robią interesy z Turkmenistanem, choć może nikt już nie proponuje nowych przekładów Ruhnamy. Nadal jest ona świętą księgą Tukmenów, a jej pomnik góruje nad Aszchabadem. Jego budowę sfinansował pewien turecki potentat w handlu bawełną i nieruchomościami.

Zdaniem Halonena i Fraziera, za polskim przekładem Ruhnamy stoi nasz krajowy monopolista gazowy, koncern PGNiG.

Dariusz Olejniczak

____________________

Książka W cieniu świętej księgi została opublikowana (i udostępniona do recenzji) przez Wydawnictwo Czarne.

Tagi: , , , , , , , ,

Skomentuj