Piotr Kraśko, „Rok reportera”
lkoltacki1 kwietnia 2009 | liczba odsłon: 1 068
Kategoria: Książki, Recenzje
Piotr Kraśko gościł 31 marca w toruńskiej Książnicy Kopernikańskiej. Było to jedno ze spotkań związanych z promocją jego nowej książki,. „Rok reportera”.
„- Pewnie jak każdy dwudziestopięcioletni reporter wyobrażałem sobie, że gdy znajdę się w jakimś niebezpiecznym miejscu – to nie tylko powstanie z tego świetny materiał, ale może dane mi będzie zrobić coś dobrego. Tak naprawdę dobrego…” (fragment wstępu do książki)
Znają go wszyscy, przede wszystkim jako spikera, dziennikarza telewizyjnego i prezentera Wiadomości w telewizyjnej „Jedynce”. Trudna, wymagająca, ale jednocześnie niezwykle pasjonująca praca reportera i korespondenta TVP zaowocowała wydaniem książki, „Rok reportera”. Jest to zbiór reportaży i wspomnień z Bliskiego Wschodu, Ameryki i Afryki, a także ze Stanów Zjednoczonych, gdzie w latach 2005 – 2008 Kraśko pełnił rolę korespondenta telewizji polskiej.
- Dziennikarstwo w USA funkcjonuje zgodnie z określonymi regułami. Najpierw gazetka szkolna, potem gazety uczelniane, lokalna stacja, praca reportera, komentatora, a na koniec największy program informacyjny lub gazeta w kraju. W Polsce dziennikarzem może być nawet student ASP.
Choć tytuł wydawnictwa może być na pierwszy rzut oka mylący, wydarzenia w nim opisane miały miejsce na przestrzeni 12 lat.
- Kiedy o nich myślę wydaje mi się, że to było jedno długie upalne lato. Wojny w Afryce, działania zbrojne w Libanie, rozruchy w Gazie, Ramallah a także Tajlandia po tsunami, Nowy Orlean po Kathrinie, Irak. To zawsze było upalne lato. Stąd „Rok reportera”, który ma tylko jedną porę roku – mówi o swej książce Piotr Kraśko
- Warto interesować się wszystkim, dobrze jest się w czymś specjalizować, ale przede wszystkim trzeba umieć słuchać ludzi.
Autor pokazał się nie tylko jako świetny obserwator, ale też dobry słuchacz. Bohaterami jego reportaży są ludzie z najróżniejszych zakątków świata i ich niezwykłe historie: mieszkańcy Konga i Rwandy, ukazani na tle wojny plemion Hutu i Tutsi, Żydzi i Palestyńczycy, podejmujący kolejne próby życia w pokoju. Są też dręczeni walkami na tle religijnym Irakijczycy, już po obaleniu dyktatury Saddama Husajna. Kraśko opisuje również, co widział w bombardowanym przez Izrael Bejrucie, trudną sytuację Nowego Orleanu i jego mieszkańców po przejściu kilku potężnych huraganów, gdzie jak sam mówi: „ludzie potrafili zabić dla butelki wody”.
„Rok reportera” porusza też inny, istotny problem – zderzenie dziennikarskiej rzetelności i obiektywizmu z zastanymi realiami, własnymi, ludzkimi odczuciami i umiejętnością trzymania dystansu.
- W takich sytuacjach wszystko staje się bardziej skomplikowane, bo ciężko pozostać zupełnie obojętnym. W Polsce wielu ludziom dzieje się krzywda. Warto sobie jednak uświadomić, o ile większe dramaty dzieją się nawet dwie godziny lotu samolotem stąd – mówi Kraśko.
Książka Piotra Kraśki to także, oprócz opisu wydarzeń, wzbogaconych unikalnymi fotografiami, opowieść o tych wszystkich, którzy z nim współpracowali. Jest to pozycja dla tych, którzy chcą się dowiedzieć, co się dzieje przed włączeniem kamery, jak wygląda relacja na żywo oraz co ma miejsce po niej. To książka dla tych, którzy chcą wiedzieć, jak wygląda pełna emocji i ryzyka praca dziennikarza, oraz przeczytać o tym, czego nie było w relacjach telewizyjnych.
- Przez te 12 lat, pomiędzy Bagdadem, Jerozolimą, Bejrutem, Guantanamo i Nowym Orleanem spotkałem kilkudziesięciu ludzi, których los stał mi się bliski, a nigdy nie mogłem o nich opowiedzieć.
—-
Fot: lkoltacki









Z tego co widzę, warto zapoznać się z tą książką
Wolę reporterów prasowych, ale chyba do tej książki zajrzę.
Piotr Karaśko jest reporterem ? a Farfał pacyfistą ?
„Jest to zbiór reportaży i wspomnień z Bliskiego Wschodu, Ameryki, Afryki i Watykanu z okresu choroby i śmierci Papieża Jana Pawła II, oraz z zamachów w Londynie w roku 2005. Wiele miejsca poświęconego jest także Stanom Zjednoczonym, gdzie w latach 2005 – 2008 Kraśko pełnił rolę korespondenta telewizji polskiej.”
Czytałam książkę i nie przypominam sobie czegokolwiek o Watykanie i Londynie :];)
Ale polecam – warto ją przeczytać. Kraśko pisze o pracy reportera, o swoich własnych odczuciach i przemyśleniach i przedstawia historie zwykłych ludzi, o których istnieniu nie mają szans dowiedzieć się widzowie w trakcie oglądania krótkiego materiału. Naprawdę warto:)
Dziękujemy, wraz z autorem tego tekstu, za cenne uwagi. Łukasz dał mi znać, że pisząc o Londynie i Watykanie, miał na myśli to, że Kraśko był tam korespondentem TVP, a wyszło, że opisywał w książce tamte miejsca…
Jeszcze raz dziękuję za sprostowanie – do tekstu wniesione zostaną poprawki.