„A Golden Basin Full of Scorpions”, czyli Jerozolima podzielona
31 marca 2009 | liczba odsłon: 1 536
Kategoria: Obcojęzyczne
A Golden Basin Full of Scorpions, to barwna, niezwykle interesująca opowieść o Jerozolimie – mieście określanym mianem “złotej wazy wypełnionej skorpionami” – mieście, w którym podobno każdy kamień jest przedmiotem sporu pomiędzy przedstawicielami jednej z trzech wielkich religii monoteistycznych – chrześcijaństwa, judaizmu i islamu.
Autor tej opowieści, wieloletni korespondent zagraniczny brytyjskiego Sunday Telegraph, Con Coughlin, przedstawił nam Jerozolimę zarówno z perspektywy dokładnego badacza, reportera i dziennikarza, jak i mieszkańca Świętego Miasta. Opisał jej dzieje, począwszy od historii biblijnych – na które tak chętnie powołują się fanatyczni Syjoniści – a skończywszy na roku 1997, kiedy to ostatecznie legły w gruzach postanowienia porozumień pokojowych z Oslo. Większą część książki – jak można się domyślać – stanowią opisy kłótni i walk toczonych przez Palestyńczyków i Izraelitów. Walk nie tylko o panowanie nad Jerozolimą, ale – w szerszej perspektywie – o panowanie nad całym obszarem, obejmującym współczesny Izrael, Strefę Gazy i Zachodni Brzeg Jordanu. Warto zaznaczyć, że autor – w niezwykle rzetelny sposób – stara się przedstawić zarówno dobre, jak i złe strony obu zaangażowanych narodów. Wskazując na okrutne zbrodnie popełniane przez izraelskie wojsko i siły bezpieczeństwa na Palestyńczykach, nie waha się zwrócić uwagi na fakt, iż również palestyńskie służby specjalne (głównie podporządkowana Arafatowi OWP) dopuszczają się stosowania tortur, a nawet politycznych zabójstw – głównie na swych współrodakach, oskarżonych (niejednokrotnie bezpodstawnie) o kolaborację z Izraelem. Tak więc Coughlin nie oszczędza ani jednych, ani drugich – polityków żydowskich oskarża o gotowość do podjęcia każdej akcji zbrojnej przeciwko Palestyńczykom, a przywódców arabskich o dyktatorskie zapędy i życie ponad stan.
A Golden Basin Full of Scorpions nie jest jednak kroniką wojny palestyńsko-izraelskiej. Książka jest portretem pięknego miasta, świętego miejsca dla ogromnej części światowej społeczności. Miasta podzielonego, rozrywanego na kawałki i niszczonego – w imię partykularnych interesów niezliczonej ilości grup społeczno-religijnych zamieszkujących Jerozolimę. Autor opisuje niekończące się spory wśród jerozolimskich chrześcijan: katolików, Ormian i wyznawców ortodoksyjnego prawosławia, pośród podzielonej społeczności muzułmańskiej oraz pomiędzy Żydami – wśród których ortodoksi religijni prowadzą realną, nieskrywaną wojnę z Syjonistami. Coughlin pokazuje nam zamknięte, hermetyczne grupy fanatyków religijnych wszystkich odmian, tłumy opętanych mesjanistyczną gorączką turystów europejskich i amerykańskich (z których spora liczba staje się pacjentami miejscowego szpitala dla psychicznie chorych) oraz zwykłych robotników, sklepikarzy, studentów i kierowców. Żydów, Arabów, Amerykanów i Rosjan, połączonych jednym wspólnym przekleństwem – Świętym Miastem.
Miastem, gdzie każdy Izraelita może, bez żadnych formalnych przeszkód, nosić ze sobą pistolet lub karabin – broń często wykorzystywaną przeciwko przypadkowemu przechodniowi – Arabowi. Miastem, w którym strach wejść do autobusu, czy wybrać się na dyskotekę – ponieważ w każdym z tych miejsc można zostać rozerwanym na kawałki przez kolejnego islamskiego terrorystę-samobójcę. Miastem, którego piękno niszczone jest, od wieków, przez hordy najeźdźców i wewnętrzne walki skłóconych współobywateli. Miastem będącym jak wspaniała, złota waza, wypełniona jadowitymi skorpionami.

Ten utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska









„tłumy opętanych mesjanistyczną gorączką turystów europejskich i amerykańskich (z których spora liczba staje się pacjentami miejscowego szpitala dla psychicznie chorych”
czy kilkadziesiąt osób na kilka milionów odwiedzających rocznie to jest spora liczba?
„Miastem, w którym strach wejść do autobusu, czy wybrać się na dyskotekę – ponieważ w każdym z tych miejsc można zostać rozerwanym na kawałki przez kolejnego islamskiego terrorystę-samobójcę.”
hmm, ten pan był chyba w jakiejś innej Jerozolimie niż ja;) Kiedy ta książka została wydana?
Opis wydarzeń w książce kończy się na roku 1997 – tak, jak napisałem w tekście. Być może wówczas było naprawdę aż tak niebezpiecznie.
Nie wiem, jak procentowo wygląda stosunek zdrowych Amerykanów i Europejczyków, do chorych psychiczne (generalnie – w obrębie całego społeczeństwa). Autor stawia tezę, że Jerozolima jest swoistym „katalizatorem” zachowań odbiegających od przyjętych norm. Opisuje nawet symptomy, które powtarzają się u „opętanych” turystów – są one, w wielu przypadkach, bardzo podobne.
Być może określenie „…z których spora liczba staje się pacjentami miejscowego szpitala dla psychicznie chorych” nie jest do końca uzasadnione, ale książka nie stanowi – przecież – naukowej pracy na temat zdrowia psychicznego. Czytając fragment odnoszący się do tego zagadnienia, odniosłem wrażenie, że coś w tym jednak jest…
Książka bardzo mi się podobała. Namawiam, Sławku, do przeczytania i skonfrontowania Twoich własnych odczuć z opisem Coughlina.
znam dobrze temat „syndromu jerozolimskiego”, kiedyś nawet Paweł Smoleński poświęcił mu reportaż. Ja sam byłem zachwycony Jerozolimą, to miasto ma naprawdę jakiś magnetyzm, jakiego nie spotkałem nigdzie indziej, ale na szczęście nie trafiłem do tego szpitala (który notabene znajduje się gdzieś w pobliżu instytutu Yad Vashem).
A książkę na pewno kiedyś przeczytam. I do Jerozolimy też kiedyś wrócę, może nawet na dłużej.
Od siebie mogę dodać, że dziś Jerozolima jest znacznie bezpieczniejszym miastem, niż (prawdopodobnie) w 1997 roku. A jeśli znajdziesz się w miejscu, w którym nie powinieneś być, to zaraz znajdzie się jakiś wielki pan z karabinem, który ci złoży grzeczną acz stanowczą propozycję pójścia sobie gdzie indziej:)