Nie zrobiłem tego dla ciebie, czarnuchu

Maciej Lewandowski
8 września 2009 | liczba odsłon: 344
Kategoria: Książki, Obcojęzyczne

W 1941 roku, kiedy wojska brytyjskie wyzwoliły Erytreę spod okupacji faszystowskich Włoch i przejęły władzę nad tym małym afrykańskim państwem, wdzięczni Erytrejczycy gromadząc się na ulicach, placach i w budynkach publicznych z wylewnością dziękowali swym anglojęzycznym wyzwolicielom. Wyspiarskich dżentelmenów nie obchodził jednak zbytnio los tego niewielkiego afrykańskiego narodu, czego najdobitniejszym dowodem są słowa pewnego angielskiego kapitana, skierowane do miejscowej staruszki: „Nie zrobiłem tego dla ciebie, czarnuchu.” („I didn’t do it for you, nigger”).

Okładka książkiTym jednym zdaniem, powtarzanym zresztą parokrotnie w książce I didn’t do it for you, scharakteryzować można całą najnowszą historię ludności zamieszkującej Erytreę. Jej losy, opisane przez Michelę Wrong, stanowią – wciąż nie do końca zakończony – ciąg walk o niepodległość, niezależność i normalne, dostatnie życie. Walk, podczas których kolejni „sojusznicy” zmieniali się z tak niebywałą szybkością i łatwością we wrogów, że wystawiani po raz kolejny do wiatru Erytrejczycy musieli w końcu zrozumieć, iż tak naprawdę to nie do nich – czarnuchów – skierowana była pomoc obcych państw. Tak naprawdę, to każdy z uwikłanych w regionalne spory krajów walczył o swoje. Począwszy – co oczywiste – od Włochów, którzy w drugiej połowie XIX wieku, z hasłami „cywilizowania czarnego ludu” zawładneli sporym obszarem wschodniej Afryki, poprzez brytyjskich „wyzwolicieli”, eksploatujących przez kilkanaście lat zaanektowany region, skończywszy na ONZ, która bez zmrużenia oka pozwoliła Etiopii na aneksję Erytrei. W międzyczasie swoje „trzy grosze” wtrąciły także Stany Zjednoczone i Sowieci – powodowani, rzecz jasna, troską o obronę „wolnego świata” (kapitalistycznego i komunistycznego) przed wrogimi siłami imperialistycznymi (komunistycznymi i kapitalistycznymi). Największym jednak rozczarowaniem dla walczących przez długie dziesięciolecia o niepodległość Erytrejczyków, okazało się zachowanie współrodaków, którzy najpierw – głosami parlamentarzystów – zgodzili się na formalny zabór swej ojczyzny przez potężnego sąsiada (Hajle Selassie – Zwycięski Lew Plemienia Judy, Wybraniec Boży, Król Królów), a później pozwolili na przeistoczenie się byłego wojownika o wolność, Isajasa Afewerki, w bezwzględnego dyktatora, dławiącego wszelkie objawy demokracji w rządzonej przez siebie Erytrei.

Książka Micheli Wrong stanowi dziennikarski zapis wydarzeń ostatnich stu kilkudziesięciu lat, wzbogacony wywiadami z erytrejskimi wojownikami i politykami oraz opowieściami o zwykłym życiu mieszkańców regionu, którzy coraz częściej – ku niezmiernemu zdziwieniu i niedowierzaniu autorki – wypowiadają twierdzenie, iż lepiej żyło się im za „czasów włoskich”. Wrong, która spędziła kilkanaście lat życia, relacjonując wydarzenia z różnych zakątków Afryki, pisze, że nie dziwiła się podobnym oświadczeniom mieszkańców Konga czy Angoli, ale w przypadku Erytrei jest to niezwykle smutne i deprymujące doświadczenie.

Na zakończenie informacja dla tych, których – podobnie jak mnie – zainteresowało tajemnicze zniknięcie słowa „nigger” z tytułu. Otóż, jak wyjaśniła mi autorka, amerykański wydawca książki nie zgodził się na umieszczenie tego obraźliwego sformułowania na okładce, twierdząc iż narazić to może na natychmiastowy, powszechny bojkot wydawnictwa. Może należało zmienić tytuł na „I didn’t do it for you, my African friend”?

Creative Commons License

Ten utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska

Tagi: , , , , , , , ,

Skomentuj