Małgorzata Szejnert, „Wyspa klucz”

efowski
27 czerwca 2009 | liczba odsłon: 711
Kategoria: Książki, Recenzje

Czy zająć się ogromną reporterską pracą, jaką musiała włożyć autorka w odtworzenie losów poszczególnych bohaterów wyspy Ellis? Czy przyjrzeć się i ocenić metody selekcji imigrantów, które mamy tutaj doskonale pokazane? A może skupić się na losach poszczególnych jednostek, które autorka wyłowiła z zalewu 12 milionów ludzi z różnych zakątków świata, którzy się przez niewielką wyspę przewinęli? Takie myśli przetaczały się przez moją głowę w trakcie lektury najnowszej książki Małgorzaty Szejnert, „Wyspa klucz”.

Okładka książkiWspółzałożycielka „Gazety Wyborczej”, odtworzyła na ponad 270 stronach historię niewielkiej wyspy, która dla wielu milionów ludzi stała się kluczem do nowego, nie zawsze lepszego, życia z dala od ojczyzny. Ellis Island (nazwę przyjęto od nazwiska kupca rybnego, który kupił ja w 1774 roku) stała się w latach 1892 -1924 głównym centrum przyjmowania imigrantów, którzy zwabieni mirażem bogactw, pokonywali setki kilometrów w koszmarnych warunkach, aby postawić stopę na niespełna dwóch hektarach wolności i lepszego życia. Małgorzata Szejnert czasem w najdrobniejszych szczegółach stara się odtworzyć losy jednostek, wyszukując informacje o nich i przedstawiając je czytelnikom. Celem tego zabiegu, w moim odczuciu, jest próba uczulenia czytelnika na los ludzi, którzy przecież w historii wyspy stali się cyframi, zapisywanymi skrzętnie przez urzędników. Wspominana parokrotnie rodzina Jagielskich z Dulska, staje się nam dzięki temu bliższa. Mimo że nie mamy możliwości znać ich osobiście, kibicujemy panu Jagielskiemu, który stara się sprowadzić swoją żonę do nowej Ojczyzny. Poznajemy również metody, którymi amerykańscy urzędnicy starali się zapewnić „czystość rasową” nowych obywateli USA. Autorka pokazuje nam testy psychologiczne, które mają wykluczyć, osoby „niestabilne” umysłowo. I mimo skojarzeń z selekcją rasową prowadzoną przez nazistowskie Niemcy, sposób przedstawienia tego procederu, prowadzi do tego, że spojrzymy na niego obiektywnie. Jesteśmy w stanie zrozumieć Amerykanów, którzy spotkali się z największym problemem imigracyjnym od czasów wędrówki ludów i starali się sobie z Nim poradzić.

I tu wchodzimy w drugą grupę ludzi, których historię stara się nam przybliżyć Małgorzata Szejnert. Urzędnicy którzy kierowali i pracowali na Ellis. Poznajemy poszczególnych komisarzy wyspy – klucza. Ich metody działania, zalety i wady. Ciekawym zabiegiem, który zresztą pojawia się przez całą książkę, jest śledzenie losów bohaterów kiedy pożegnali się z Ellis Island. W ten oto sposób możemy poznać historię pierwszego komisarza wyspy pułkownika Webera. Jego fascynacja Europą Wschodnią nie pozostała bez wpływu na jego działania na wyspie. Poznajemy lekarzy, pielęgniarki, tłumaczy w rękach, których leży los milionów ludzi. Autorka stara się odtworzyć ich życie, sukcesy i porażki. Pokazuje to, że są zwykłymi ludźmi, co stoi niejako w opozycji, do tego jakich metod muszą używać wobec innych. W pewien sposób jest to ich rozgrzeszenie.

Na koniec warto podkreślić pracę, którą autorka włożyła w napisanie tej książki. Aby dość wiernie odtworzyć losy bohaterów Ellis Island, przebrnęła przez ogromną ilość pozycji, które można znaleźć na temat wyspy. Podjęła także rozmowy z z muzeum, które obecnie się tam znajduje. Dzięki tej pracy, możemy obejrzeć zdjęcia, które robiono imigrantom, przeczytać ich listy, poznać ich smutki i radości opisywane przez nich samych. Autorka wykonała niemal syzyfową pracę, gromadząc materiały, które miały pomóc w powstaniu pierwszej polskiej książki o Ellis Island. Wyspie, która przecież i w historii wielu tysięcy Polaków odegrała wielką rolę.

____________________

Książka Wyspa klucz została opublikowana (i udostępniona do recenzji) przez Wydawnictwo Znak.

Tagi: , , , , , ,

Skomentuj