Jaka naprawdę jest współczesna Rosja?


17 maja 2010 | liczba odsłon: 501
Kategoria: Książki, Recenzje

Jaki obraz współczesnej Rosji ma w głowie przeciętny Polak? Sądzę, że bardzo niejasny. Z jednej strony „Kryminalnaja Rasija”, kraj wielkiej biedy, alkoholu, bezdomnych dzieci, wenerycznych chorób itd. Z jakąż zachłannością nasi rodacy rzucają się jednak na zupełnie inny jej wizerunek. Na informacje, ile się tam sprzedaje luksusowych samochodów, jakie wille i pałace się stawia… Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ta lukrowana Rosja wypiera coraz bardziej z naszej świadomości tę Rosję prawdziwą, mamy więc jeszcze kolejne miejsce, w którym jest podobno lepiej niż u nas.

Jacek Hugo-Bader – reporter „Gazety Wyborczej”, postanowił udać się w niezwykłą podróż po Rosji, używając do tego celu najzwyklejszego Łazika. Nie była to jednak wycieczka krajoznawcza, bo nie o miejsca jako takie chodziło, ale o ludzi. O wszystkich tych, którzy wiedzą dobrze, jak wygląda Rosja, ich Rosja i mogą coś o niej powiedzieć.

Tytuł książki nawiązuje do powszechnego tam alkoholizmu. Biała gorączka to bowiem nic innego, jak delirium tremens. Ludzie w tym stanie są zdolni do wszystkiego, mogą nawet nago wybiec na trzaskający mróz i biec tak przez wiele kilometrów. Alkohol to jednak nie jest tylko problem Rosjan. Oni przynajmniej mają stosunkowo mocne głowy. Jest on natomiast plagą małych, stale zmniejszających się narodów, które zamieszkują współczesną Rosję. Jednym z nich są Ewenkowie. Zupełnie nie przystosowani do metabolizowania alkoholu, a jednak uzależnieni od niego bardziej, niż od czegokolwiek innego i niszczący sukcesywnie życie sobie i wszystkim dookoła.

Autor tej książki pokazuje nam bardzo różne oblicza Rosji. Rozmawia z nosicielami wirusa HIV, których liczba jest tam wręcz zastraszająca. Opowiada nam bolesne historie ludzi, którzy gdzieś się w swoim życiu pogubili, wpadli w narkomanię i w ten sposób zarazili, ale też takich, którzy zostali zakażeni poprzez własną nieostrożność, a raczej zbytnie zaufanie do partnerów. Jest to też ciągle problem statusu kobiet w tym kraju, a raczej tego, kim one same się czują. Wiele z nich wręcz dobrowolnie ulega zarażeniu wirusem, bo chcą dzielić los wraz z mężczyznami, których kochają. Skąd w nich tyle autodestrukcji? Wśród nosicieli wirusa są jednak też ludzie, którzy z tym faktem się pogodzili i potrafią żyć szczęśliwie, przynajmniej na tyle, na ile mogą, a to też bardzo ważne.

Reporter opowiada nam wiele historii przypadkowo spotkanych ludzi np. tych, których dokądś podwoził swoim Łazikiem. Dociera również do miejsc niezwykłych np. osady założonej przez człowieka uważającego się za kolejne wcielenie Chrystusa. Wielu Rosjan bowiem wciąż czegoś szuka, jakiegoś miejsca dla siebie i odpowiedniej ideologii. Często ci z wielkich miast porzucają nagle wszystko, by żyć inaczej gdzieś na Syberii, w poczuciu wspólnoty i zrozumienia. Oczywiście, tu też musi się pojawić kult jednostki i to w formie momentami dosyć żenująco zabawnej.

„Biała gorączka” to jednak nie tylko reportaż z Rosji. Dołączono do niego także relacje z pobytów autora np. na Ukrainie czy w Mołdawii. Wszystkie te opowieści łączy niewątpliwie jedno, a mianowicie tragedia, smutek, żal i beznadziejność. Ukraina to tutaj głównie kopalnie węgla i straszliwe w skutkach wypadki, o których głośno bywa i u nas. Mołdawia to znowu przerażająca bieda, zmuszająca ludzi nawet do sprzedawania własnych organów.

Czy Jacek Hugo Bader napisał prawdę o Rosji i pozostałych krajach? Tego nie wiem, wiem jedynie, że nie skłamał. Nie wątpię też, że napisał to, co dla wielu zainteresowanych jest prawdą, a czym się te kraje nigdy nie pochwalą. Jakoś mnie nie martwi, że nie pisał o pałacach tamtejszych milionerów, bo o nich i tak wystarczająco dużo się ciągle mówi i pisze.

Podczas czytania tej książki przypomniała mi się pewna sytuacja z mojego życia. Jechałam kilka lat temu na Ukrainę, było to jeszcze za czasów prezydenta Kuczmy. Pewien Polak opowiadał nam, jak to na Ukrainie się teraz świetnie żyje, jak ten kraj się podnosi, ile się buduje, jakimi samochodami się jeździ, i że żadnej biedy tam nie ma. Szkoda tylko, że ów pan nie zechciał przynajmniej rzucić okiem za okno pociągu, którym jechaliśmy i zobaczyć, jak wyglądała wówczas ta jego mlekiem i miodem płynąca Ukraina. Ta książka, to dla mnie takie właśnie spojrzenie przez okno i odrobina prawdy, zupełnie różnej od tej, przedstawianej ostatnio przez media.

Za bardzo ciekawy zabieg uważam cytowanie fragmentów powstałej w 1957 r. książki „Reportaż z XXI wieku”, w której to dwaj komsomolscy dziennikarze snuli wizję swojego kraju za 50 lat. Czego tam nie było?! Miało nie być chorób, śniegu, głodu… Dzięki temu widzimy jeszcze wyraźniej, jak wiele pokładano niespełnionych nadziei i jak mało tak naprawdę przez dziesiątki lat się w tym kraju zmieniło, choć i tam pojawiły się komputery i telefony komórkowe.

Moim zdaniem „Biała gorączka” to pozycja zdecydowanie warta przeczytania, chociażby dlatego, że większość z nas w ogóle by się nie odważyła zapuszczać samodzielnie w takie miejsca, jakie zwiedził Jacek Hugo-Bader. Dla mnie to, co opisał nie musi być całą prawdą o tych krajach, mnie wystarczy, że dzięki tej książce mam kolejny, bardzo istotny element do układanki, z której buduję swój własny obraz Rosji, Ukrainy czy Mołdawii.

Wydawnictwo Czarne, 2009

Tagi: , , , , , ,

Skomentuj