Iracka „Green Zone” oczami amerykańskiego korespondenta
19 grudnia 2008 | liczba odsłon: 687
Kategoria: Książki, Obcojęzyczne, Recenzje
Zielona Strefa, czyli “mała Ameryka” w sercu Bagdadu, opisana przez Rajiva Chandrasekarana, wydaje się miejscem tak surrealistycznym, że aż nieprawdziwym. Jej mieszkańcy – pracownicy amerykańskich sił okupacyjnych (oficjalna nazwa to Tymczasowe Władze Koalicyjne, angielski skrót: CPA) – żyją w świecie bajkowych pałaców kapiących od złota, natomiast o tym, co dzieje się w otaczającym ich mieście dowiadują się z wiadomości CNN. Wszystko, czego potrzebują do życia dostarczają im pracownicy koncernu Halliburton, a chronią ich najemnicy zatrudnieni przez Blackwater. Są tak idealnie odseparowani od zewnętrznego świata, że praktycznie mogą w ogóle nie wychodzić poza otaczający strefę mur – w środku mają nawet puby, kawiarnie i kluby nocne – z alkoholem – bezwzględny zakaz picia nie dotyczy przecież mieszkańców prezydenckich pałaców. Jedną z największych niedogodności – jak pisze Chandrasekaran – jest brak odosobnionego miejsca, w którym amerykańskie pary mogłyby oddawać się rozkoszom seksualnym. Przeważnie wybierają do tego celu przenośne toalety, gęsto porozstawiane na terenie Green Zone.
Nie samą rozrywką żyją jednak mieszkańcy Zielonej Strefy. Za dnia ciężko pracują nad nowymi regulacjami prawnymi dla podbitego kraju. Niektórzy próbują dostosować prawo drogowe stanu Massachusetts (znalezionego zresztą w internecie) do warunków irackich, inni zajmują się rozruszaniem miejscowej giełdy papierów wartościowych (zadanie to przypadło niestety dwudziestolatkowi, który nigdy w życiu nie miał do czynienia z instytucją finansową), jeszcze inni – wykorzystując do tego przewodniki turystyczne z lat siedemdziesiątych – starają się dowiedzieć czegoś o kraju, który powinni odbudowywać.
A w Bagdadzie jest co odbudowywać. Zniszczenia irackiej stolicy są ogromne – nie są jednak spowodowane amerykańskim atakiem w 2003 roku. Największe straty Szmaragdowe Miasto poniosło w wyniku działalności band plądrowników i rabusiów – już po ustanowieniu amerykańskich rządów, już po zamieszkaniu amerykańskich dobroczyńców w otoczonych murem pałacach Saddama. Jeden z pracowników CPA – jak opisuje Chandrasekaran – dowiedziawszy się, że właśnie wykradane są starożytne skarby Sumerów – zapytał co to właściwie jest?
Autor opowiada o wielu podobnych zdarzeniach i postaciach. Jednak z całości – surrealistycznej i momentami zabawnej – lektury wyłania się obraz bezmyślnej, zachłannej, biurokratycznej machiny amerykańskiego okupanta. Zdarzenia przedstawione w książce wyjaśniają dokładnie w jaki sposób amerykańska armia przeistoczyła się w oczach Irakijczyków z wyzwoliciela i pogromcy okrutnego tyrana, w znienawidzonego okupanta. Opisane wydarzenia naświetlają przyczyny narastającej nienawiści miejscowej ludności do Amerykanów. Nienawiści, której skutkiem jest coraz większy opór zbrojny i powiększająca się masowo liczba ataków terrorystycznych, głównie samobójczych – w tym także bezpośrednio na Zieloną Strefę. Książka jest bolesnym zapisem straconej szansy – szansy nie tyle dla Amerykanów, co dla Irakijczyków.
Rajiv Chandrasekaran jest długoletnim reporterem i redaktorem Washington Post, a w Iraku przebywał jako korespondent tej gazety. Jak sam przyznaje w późniejszych wywiadach – jego szefowie nigdy nie próbowali wpływać ani na jego opinie, ani na sposób przekazywania informacji z Zielonej Strefy. Zgodnie z ich wolą i z wymogami uczciwego dziennikarstwa – reportaż o “neoliberalnej utopii” jest rzetelnym i prawdziwym, choć subiektywnym, sprawozdaniem z życia w Green Zone.
Książka Imperial Life in the Emerald City została uhonorowana paroma nagrodami dziennikarskimi, a Chandrasekaran wyznał w jednym z wywiadów, iż niedościgłym mistrzem dziennikarskiego rzemiosła jest dla niego Ryszard Kapuściński – szczególnie jako autor reportażu z wojny domowej w Angoli – Jeszcze dzień życia.
Dodatkową zachętą do sięgnięcia po tę pozycję powinna być informacja, że właśnie powstaje film na jej podstawie: Green Zone, z Mattem Damonem w roli głównej. Premiera przewidywana jest na początek roku 2009.

Ten utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
—









