Gonzo – Thompsonowski styl dziennikarstwa

Joanna Janowicz
29 września 2009 | liczba odsłon: 1 352
Kategoria: Książki, Recenzje

O Thompsonie przeczytałam przypadkowo, krążąc błędnie po Internecie w poszukiwaniu czegoś Nowego. Mikro akt wandalizmu w redakcji amerykańskiego magazynu (zepsucie automatu z batonikami), w odwecie za zwolnienie z pracy, opisany w notce biograficznej pisarza, przykuł moją uwagę.

Okładka książkiHunter S. Thompson (1937-2005) to uznawany w USA za jednego z najlepszych żyjących w XX wieku pisarz oraz rewolucyjny, bezczelny, kpiący ze wszystkiego dziennikarz, samozwańczy doktor nauk dziennikarskich, który nawet nie skończył liceum. Nie przeszkodziło mu to w zmyśleniu CV i znalezieniu pracy w największych tytułach amerykańskiej prasy (np. New York Times czy Rolling Stone). Autor ponad 15 książek, kontrowersyjnych wypowiedzi i zapalony entuzjasta dziennikarstwa jest twórcą  własnego stylu reporterskiego – gonzo. Polega on na całkowicie subiektywnym przedstawianiu zdarzeń, rezygnacji z wiernego odtwarzania faktów oraz niebezpiecznie zaangażowanym uczestnictwie w opisywanych wydarzeniach. Thompsona inspirowały słowa Williama Faulknera, że „fikcja literacka jest o wiele prawdziwsza niż jakikolwiek rodzaj dziennikarstwa”. Argumentując za swoją tak zwaną nierzetelnością dziennikarską, stwierdzał, że „jedyną rzeczą bliską reporterskiemu obiektywizmowi, jaką w życiu widziałem, była kamera na którejś ze stacji benzynowych w Kolorado”.  Za głównych bohaterów swoich reportaży obierał najczęściej człowieka, który zawsze był pod ręką – siebie. Czy przyszło mu pisać relację z toru wyścigowego, czy opis życia gangu motocyklowego – zawsze stawał w centrum wydarzeń bez względu na ryzyko i możliwe konsekwencje (najczęściej śmierć).

Styl gonzo w pełnym rozkwicie pojawia się w jego najsłynniejszej książce „Lęk i odraza w Las Vegas”. Jest to jedyna jego książka przetłumaczona na język polski, na dodatek dopiero w ponad 35 lat po jej pierwszym wydaniu w Stanach Zjednoczonych.  Na jej podstawie Terry Gilliam nakręcił film „Las Vegas Parano”, z Johnny Deppem w roli głównej. Thompson zwykł nazywać ją swoją najlepszą. Z makabrycznymi nieraz detalami opowiada przebieg narkotycznej eskapady Raoula Duke’a (swojego alter ego) i doktora Gonzo do Las Vegas, skąd Duke miał napisać relację z przebiegu pustynnych wyścigów Mint 400, a w drugiej części  z policyjnej konferencji antynarkotykowej. Tym, co łączy obie partie książki, jest nie tylko miejsce akcji, plastikowe i tandetne Las Vegas, do którego autor pała nieskrywaną odrazą, ale również poszukiwanie „amerykańskiego snu”: dowodów na podstawność mitu o nieograniczonych możliwościach, jakie oferuje ziemia obiecana – Ameryka. Opowieść Thompsona to przegląd (chyba) wszystkich istniejących na rynku używek wraz z opisem ich działania i reportaż o życiu w Stanach Zjednoczonych w latach 70. XX wieku osadzona w społeczno-politycznym, mocno radykalnym kontekście.

Styl Thompsona da się opisać za pomocą jednego słowa: mocny. Jednak wypada również dodać, że jest literacko dopracowany, diabolicznie inteligentny i potoczysty. Nie sposób oderwać się od tej prozy, jakkolwiek ją nazwać: czysto reporterską, kapryśnym non-fiction czy luźną beletrystyką. Nieodłączną siłą książki są ilustracje Ralpha Steadmana: czarno-białe, karykaturalne i komiksowe.

Do książki podchodziłam z rezerwą, spodziewając się zetknięcia z kolejnym skutkiem amerykańskiego przereklamowania i przedawkowania superlatyw. Już od pierwszej kartki wiedziałam jednak, że popełniłam błąd i mam do czynienia z bardzo rozluźnionym następcą Henry’ego Millera, z pisarskim odpowiednikiem szalonego Quentina Tarantino i z błyskotliwym nonkonformistą na miarę… no właśnie, kogo?

Książkę warto przeczytać z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest możliwość poznania niepowtarzalnego stylu dziennikarskiego gonzo. Zważywszy jednak na to, że nie wszyscy muszą interesować się dziennikarstwem, na szczęście istnieje drugi powód: zwyczajna, nieprzemijająca przyjemność czerpana z lektury książki. Dobrej książki.

Hunter S. Thompson, Lęk i odraza w Las Vegas. Szaleńcza podróż do  serca “amerykańskiego snu” (oryg. Fear and Loathing in Las Vegas)
Ilustracje Ralph Steadman
Przekład Marcin Wróbel, Maciej Potulny
Wydawnictwo niebieska studnia, Warszawa 2008

Tagi: , , ,

3 komentarzy
Skomentuj »

  1. Fantastyczna recenzja, gdyby nie narko-temat, ktory od dawna juz omijam szerokim lukiem to z pewnoscia siegnalbym po lekture!

  2. Unikanie narko-tematu jest jakąś formą ignorancji, nie? Jedna z najlepszych książek, które czytałem, a sam Dr. Thompson zachwycił mnie do tego stopnia, że mam 3 jego książki- Lęk i Odrazę w Las Vegas, oraz dwie w języku angielskim- Kingdom of Fear i Great Shark Hunt.

  3. i to jest recenzja co się zowie! :)

Skomentuj