Czy można wybaczyć swojemu oprawcy?

Michał Staniul
14 lutego 2010 | liczba odsłon: 255
Kategoria: Książki, Recenzje

Czy potrafiłbyś żyć w sąsiedztwie mordercy swojej rodziny? Czy uciszyłbyś w sobie gniew, uspokoił żądzę zemsty? A jeśli byłbyś zabójcą, który opuszcza więzienie – czy byłbyś w stanie spojrzeć w oczy bliskim swoich ofiar? A może przeszedłbyś obok nich, jakby nic złego nigdy się nie wydarzyło?

To tylko część dylematów, przed którymi stają Rwandyjczycy opisani w „Strategii antylop” Jeana Hatzfelda.

***

Gdy ludobójstwo w Rwandzie dobiegło końca w lipcu 1994 roku, nadszedł czas rozliczeń. Jaką miarę sprawiedliwości jednak przyjąć, jeśli w eksterminacji około miliona Tutsich i umiarkowanych Hutu wziął udział być może nawet milion cywilów – mężczyzn, kobiet, a nawet dzieci? Wymierzanie kary według zasady „oko za oko” doprowadziłoby do kolejnej rzezi. Na śmierć skazano zatem tylko ważniejszych ludobójców, a tysiące innych trafiły do przeludnionych więzień – jeśli w ogóle udało się ich osądzić. Miliony Hutu, w obawie przed odwetem, uciekły wcześniej z kraju.

Wyniszczone państwo nie może sobie jednak pozwolić na to, by w nieskończoność trzymać pod kluczem dziesiątki tysięcy mężczyzn w sile wieku. Potrzebne są ręce, które odbudują to, co wcześniej same zniszczyły. Rwanda nie ma czasu, by jej otwarte rany mogły się w spokoju zagoić. Pod hasłem narodowego pojednania z więzień zaczynają wychodzić ci, którzy około dziesięć lat wcześniej wzięli udział w rzezi na swoich rodakach, często sąsiadach i bliskich. Z uchodźctwa powracają kolejne tysiące ludzi.

Osiedlają się w swoich starych domach. Znów będą żyć obok ludzi, na których w 1994 roku polowali z maczetami w rękach. Poprawka – będą żyć obok ludzi, których wtedy nie udało im się złapać.

W tym miejscu zaczyna się „Strategia antylop”.

***

Francuski dziennikarz Jean Hatzfeld już po raz trzeci zabiera nas do Rwandy, byśmy wspólnie stanęli przed świadectwem jednego z najbardziej haniebnych epizodów w historii. W 2000 roku w „Nagości życia” („Dans le nu de la vie”) przedstawił czytelnikowi wspomnienia kilkunastu osób, którym udało się przetrwać masakry w południowej prowincji Nyamata. Trzy lata później zdecydował się porozmawiać z więźniami, którzy zostali skazani za udział w tamtych zbrodniach. Efektem tych konwersacji był wstrząsający „Czas maczet”(„Una saison de machettes”).

„Strategia Antylop” także opowiedziana jest ustami mieszkańców Nyamaty. Hatzfeld pokazuje nam, jak wygląda życie bohaterów (i antybohaterów) jego poprzednich książek kilkanaście lat po ludobójstwie. Powraca do znajomych już postaci, ale wprowadza także nowe charaktery. Rozmówcy znają Hatzelda już znacznie lepiej, gdyż odwiedza ich regularnie od wielu lat, więc bardziej się przed nim otwierają. Wyjawiają kolejne tajemnice i bolesne wspomnienia. Mówią także o swoich rozterkach związanych z ponownym mieszkaniem obok siebie, z pojednaniem, przebaczaniem i zapominaniem.

Najnowsze dzieło Francuza nie wstrząsa już tak, jak wcześniejsze, szczególnie „Czas maczet”. Nie ma tu tak wielu ściskających za gardło opisów brutalnych morderstw lub desperackich prób uniknięcia śmierci. Nie o szokowanie jednak w tej książce chodzi. Bardziej niż przeszłość, Hatzfeld stara się poznać przyszłość jego rozmówców widzianą ich własnymi oczami – jak sobie ją wyobrażają? Czy powrót do normalnego życia jest możliwy? Czy będą potrafili znów ufać, kochać, przestać się bać? A ci drudzy, zabójcy – czy mają świadomość zła, które wyrządzili i czy nadal noszą w sobie nienawiść? Czy potrafiliby ponownie chwycić za broń? A może tylko na to czekają?

Kilkanaście lat po ludobójstwie wiele się u Rwandyjczyków zmieniło – dzieci stały się dorosłymi, wdowy mężatkami, a więźniowie wolnymi ludźmi. Na zewnątrz jest inaczej, ale w jakim stanie są ich dusze?

***

Ta książka to poszukiwanie odpowiedzi na pytania, które trudno zadać wprost. Jean Hatzfeld potrafi to zrobić.

Najlepiej najnowsze dzieło Francuza czytać po zapoznaniu się z poprzednimi pozycjami, jednak i bez tego nie będziemy czuli się zagubieni. Hatzfeld to utalentowany pisarz, który potrafi sprawnie poprowadzić czytelnika przez swoją opowieść.

***

Tak wiele pytań. Aby dowiedzieć się, jakich odpowiedzi na nie udzielają sami Rwandyjczycy, przeczytajcie „Strategię antylop”. Naprawdę warto.

____________________

Książka Strategia antylop została opublikowana (i udostępniona do recenzji) przez Wydawnictwo Czarne.

Tagi: , , , , ,

Skomentuj