Co odpowiedziała?
14 października 2009 | liczba odsłon: 523
Kategoria: Książki, Recenzje
Reporterka. Rozmowy z Hanną Krall, to w rzeczywistości smakowita esencja wyciągnięta ze wszystkich wywiadów, jakich mistrzyni reportażu udzieliła w całym swoim życiu.
Z jednej strony zatem nam – czytelnikom – jest łatwiej, bo dostajemy od razu samą śmietankę, złożoną w jedną zgrabną całość. Z drugiej strony robi się szczególnie interesująco, kiedy widzimy w jednym miejscu, zebrane obok siebie odpowiedzi… różne. I w ten prosty sposób dowiadujemy się, jak zmienia się widzenie świata u kogoś, kto całe życie spędził na opisywaniu życia innych.
Książka nie upiększa życia – ani samej Hanny Krall, ani dziennikarzy, którym udzielała wywiadów. Zachowano w niej np. fragment, w którym dziennikarz próbuje przykroić sobie swoją rozmówczynię do ogólnego szablonu, nie słuchając opowiadanej historii i przerywa w najciekawszym momencie. Takie sytuacje zdarzają się dziś bardzo często, ileż to razy zainteresuje nas wywiad w TV, radiu, czy gazecie i nagle dziennikarz wszystko psuje, przerywając zupełnie jakby stał z boku i… nie słuchał. Większość rozmówców nie wraca do tematu – pewnie nie wie jak, niektórzy maskują dziennikarski błąd, wplatając zakończenie opowiadanej historii w odpowiedź na puste pytanie. A co zrobiła Hanna Krall? Przeczytajcie, a sami się przekonacie.
Wracając do słuchania, myślę że nie ma osoby, której nie zapadłoby w pamięć bardzo ważne stwierdzenie „Jestem w stanie w ciągu dwóch lat nauczyć pisania reportaży. Pod warunkiem, że moi uczniowie mieliby dwie rzeczy wrodzone: ciekawość i słuch”.
Spore wrażenie zrobiło też na mnie opowiadanie o tym, jak należałoby reportażu uczyć i fragmenty pokazujące, jak sama Hanna Krall szkoliła nowych reportażystów. Jednocześnie nasza rozmówczyni dzieli się też uczciwie swoimi obawami czy szczególnymi problemami, z jakimi można się w tym zawodzie zetknąć. Dlatego osoby, które kiedykolwiek myślały o reportażu jako życiowej drodze, prawdopodobnie te właśnie fragmenty przeczytają po kilka razy, a potem przynajmniej część z nich zrobi wszystko, żeby mieć możliwość uczenia się u samej mistrzyni.
Ale to są informacje, które między wierszami wydobędą zawodowcy. Książka jest jednak przede wszystkim stworzona z myślą o czytelnikach.
Nawet jeśli ktoś zna dotąd jedynie Zdążyć przed Panem Bogiem, to dzięki tej książce zorientuje się, że istnieje jeszcze mnóstwo innych, fascynujących historii, z których można się dowiedzieć „jak bardzo człowiek może być dobry albo jak bardzo zły”. Historii zarówno spisanych, jak i w niektórych przypadkach także sfilmowanych.Reporterka otwiera przed nami zupełnie nowe światy, do których na pewno warto zajrzeć.
I zupełnie inny przykład – Hanna Krall nawet stojąc przed obrazem w galerii widzi więcej, mało tego, potrafi to tak opisać, że koniecznie chcemy iść i ten sam obraz zobaczyć.
Na koniec rzecz dopełniająca dzieła – jak ubrać w grafikę książkę o reporterce? Która nie biega malowniczo z aparatem wśród ruin? Okazuje się, że to również można zrobić ciekawie.
Z czystym sumieniem polecam zatem tę książkę wszystkim ludziom o szerokich horyzontach.







Przypadkiem trafiłem na tę stronę (gratuluję twórcom: lekturreportera pomysłu) )i z zaskoczeniem znalazłem na niej recenzję „Reporterki”. Świetną. Pani Marto, „dostrzegła Pani” w „Reporterce” o wiele więcej niź inni czytający. Gratuluję, dziękuję i pozdrawiam.
JA
Sam autor? Jak miło
A książka naprawdę świetna, z przyjemnością ją zrecenzowałam.