Co odpowiedziała?

Marta Wieszczycka Marta Wieszczycka
14 października 2009 | liczba odsłon: 503
Kategoria: Książki, Recenzje
Co odpowiedziała?
Reporterka – rozmowy z Hanną Krall, to w rzeczywistości smakowita esencja wyciągnięta ze wszystkich wywiadów, jakich mistrzyni reportażu udzieliła w całym swoim życiu.
Z jednej strony zatem nam – czytelnikom jest łatwiej, bo dostajemy od razu samą śmietankę, złożoną w jedną zgrabną całość. Z drugiej strony robi się szczególnie interesująco, kiedy widzimy w jednym miejscu, zebrane obok siebie odpowiedzi… różne. I w ten prosty sposób dowiadujemy się, jak zmienia się widzenie świata u kogoś, kto całe życie spędził na opisywaniu życia innych.
Książka nie upiększa życia – ani samej Hanny Krall, ani dziennikarzy, którym udzielała wywiadów. Zachowano w niej np. fragment, w którym dziennikarz próbuje przykroić sobie swoją rozmówczynię do ogólnego szablonu, nie słuchając opowiadanej historii i przerywa w najciekawszym momencie. Takie sytuacje zdarzają się dziś bardzo często, ileż to razy zainteresuje nas wywiad w TV, radiu, czy gazecie i nagle dziennikarz wszystko psuje, przerywając zupełnie jakby stał z boku i… nie słuchał. Większość rozmówców nie wraca do tematu – pewnie nie wie jak, niektórzy maskują dziennikarski błąd, wplatając zakończenie opowiadanej historii w odpowiedź na puste pytanie. A co zrobiła Hanna Krall? Przeczytajcie, a sami się przekonacie.
Wracając do słuchania, myślę że nie ma osoby, której nie zapadłoby w pamięć bardzo ważne stwierdzenie “Jestem w stanie w ciągu dwóch lat nauczyć pisania reportaży. Pod warunkiem, że moi uczniowie mieliby dwie rzeczy wrodzone: ciekawość i słuch”.
Spore wrażenie zrobiło też na mnie wyobrażenie o tym, jak należałoby reportażu uczyć i fragmenty pokazujące, jak sama Hanna Krall szkoliła nowych reportażystów.
Jednocześnie nasza rozmówczyni dzieli się też uczciwie swoimi obawami czy szczególnymi problemami, z jakimi można się w tym zawodzie zetknąć.
Dlatego osoby, które kiedykolwiek myślały o tym zawodzie, prawdopodobnie te właśnie fragmenty przeczytają pewnie po kilka razy, a potem przynajmniej część z nich zrobi wszystko, żeby mieć możliwość uczenia się u samej mistrzyni.
Ale to są informacje, które między wierszami wydobędą zawodowcy. Książka jest jednak przede wszystkim stworzona z myślą o czytelnikach.
Nawet jeśli ktoś zna dotąd jedynie “Zdążyć przed Panem Bogiem”, to dzięki tej książce zorientuje się, że istnieje jeszcze mnóstwo innych, fascynujących historii, z których można się dowiedzieć “jak bardzo człowiek może być dobry albo jak bardzo zły”. Historii zarówno spisanych, jak i w niektórych przypadkach także sfilmowanych.”Reporterka” otwiera przed nami zupełnie nowe światy, do których na pewno warto zajrzeć.
I zupełnie inny przykład – Hanna Krall nawet stojąc przed obrazem w galerii widzi więcej, mało tego, potrafi to tak opisać, że koniecznie chcemy iść i ten sam obraz zobaczyć.
Na koniec rzecz dopełniająca dzieła –  jak ubrać w grafikę książkę o reporterce? Która nie biega malowniczo z aparatem wśród ruin? Okazuje się,  że to również można zrobić naprawdę ciekawie.
Z czystym sumieniem można polecić tę książkę wszystkim ludziom o szerokich horyzontach.

Reporterka. Rozmowy z Hanną Krall, to w rzeczywistości smakowita esencja wyciągnięta ze wszystkich wywiadów, jakich mistrzyni reportażu udzieliła w całym swoim życiu.

Reporterka-Rozmowy-z-Hanna-Krall_Jacek-Antczak,images_big,15,978-83-60336-15-1Z jednej strony zatem nam – czytelnikom – jest łatwiej, bo dostajemy od razu samą śmietankę, złożoną w jedną zgrabną całość. Z drugiej strony robi się szczególnie interesująco, kiedy widzimy w jednym miejscu, zebrane obok siebie odpowiedzi… różne. I w ten prosty sposób dowiadujemy się, jak zmienia się widzenie świata u kogoś, kto całe życie spędził na opisywaniu życia innych.

Książka nie upiększa życia – ani samej Hanny Krall, ani dziennikarzy, którym udzielała wywiadów. Zachowano w niej np. fragment, w którym dziennikarz próbuje przykroić sobie swoją rozmówczynię do ogólnego szablonu, nie słuchając opowiadanej historii i przerywa w najciekawszym momencie. Takie sytuacje zdarzają się dziś bardzo często, ileż to razy zainteresuje nas wywiad w TV, radiu, czy gazecie i nagle dziennikarz wszystko psuje, przerywając zupełnie jakby stał z boku i… nie słuchał. Większość rozmówców nie wraca do tematu – pewnie nie wie jak, niektórzy maskują dziennikarski błąd, wplatając zakończenie opowiadanej historii w odpowiedź na puste pytanie. A co zrobiła Hanna Krall? Przeczytajcie, a sami się przekonacie.

Wracając do słuchania, myślę że nie ma osoby, której nie zapadłoby w pamięć bardzo ważne stwierdzenie “Jestem w stanie w ciągu dwóch lat nauczyć pisania reportaży. Pod warunkiem, że moi uczniowie mieliby dwie rzeczy wrodzone: ciekawość i słuch”.

Spore wrażenie zrobiło też na mnie opowiadanie o tym, jak należałoby reportażu uczyć i fragmenty pokazujące, jak sama Hanna Krall szkoliła nowych reportażystów.  Jednocześnie nasza rozmówczyni dzieli się też uczciwie swoimi obawami czy szczególnymi problemami, z jakimi można się w tym zawodzie zetknąć. Dlatego osoby, które kiedykolwiek myślały o reportażu jako życiowej drodze, prawdopodobnie te właśnie fragmenty przeczytają po kilka razy, a potem przynajmniej część z nich zrobi wszystko, żeby mieć możliwość uczenia się u samej mistrzyni.

Ale to są informacje, które między wierszami wydobędą zawodowcy. Książka jest jednak przede wszystkim stworzona z myślą o czytelnikach.

Nawet jeśli ktoś zna dotąd jedynie Zdążyć przed Panem Bogiem, to dzięki tej książce zorientuje się, że istnieje jeszcze mnóstwo innych, fascynujących historii, z których można się dowiedzieć “jak bardzo człowiek może być dobry albo jak bardzo zły”. Historii zarówno spisanych, jak i w niektórych przypadkach także sfilmowanych.Reporterka otwiera przed nami zupełnie nowe światy, do których na pewno warto zajrzeć.

I zupełnie inny przykład – Hanna Krall nawet stojąc przed obrazem w galerii widzi więcej, mało tego, potrafi to tak opisać, że koniecznie chcemy iść i ten sam obraz zobaczyć.

Na koniec rzecz dopełniająca dzieła –  jak ubrać w grafikę książkę o reporterce? Która nie biega malowniczo z aparatem wśród ruin? Okazuje się,  że to również można zrobić ciekawie.

Z czystym sumieniem polecam zatem tę książkę wszystkim ludziom o szerokich horyzontach.

Tagi: , ,

2 komentarzy
Skomentuj »

  1. Przypadkiem trafiłem na tę stronę (gratuluję twórcom: lekturreportera pomysłu) )i z zaskoczeniem znalazłem na niej recenzję “Reporterki”. Świetną. Pani Marto, “dostrzegła Pani” w “Reporterce” o wiele więcej niź inni czytający. Gratuluję, dziękuję i pozdrawiam.
    JA

  2. Sam autor? Jak miło :) A książka naprawdę świetna, z przyjemnością ją zrecenzowałam.

Skomentuj