CNN w poszukiwaniu Al-Kaidy

Maciej Lewandowski Maciej Lewandowski
8 listopada 2009 | liczba odsłon: 233
Kategoria: Książki, Obcojęzyczne

Maria A. Ressa, jedna z najbardziej cenionych dziennikarek śledczych CNN, postanowiła wykazać, że zbrojne ugrupowania islamskie działające na terenach Azji Południowo-Wschodniej, są bezpośrednio powiązane z Al-Kaidą. Książka „Seeds of Terror” ma być tego dowodem.

Okładka książkiDoceniając ogrom pracy włożonej przez autorkę i wielkie ryzyko, na jakie wystawiała się podczas zbierania materiałów, trzeba stwierdzić, że postawiona przez nią teza nie broni się. Maria A. Ressa opisała szczegółowo i dokładnie zarówno organizację, jak i przyczyny, cele i metody walki zbrojnych ugrupowań islamskich działających w Tajlandii, Malezji, Filipinach i Indonezji, jednak nie udało jej się udowodnić ich bezpośredniego powiązania z organizacją Osamy bin Ladena. Al-Kaida co prawda, jak wykazała dziennikarka, stara się za wszelką cenę angażować we wszystkie lokalne konflikty narodowościowo-religijne, jednak nie wygląda na to, żeby opisywane przez nią paramilitarne i terrorystyczne ugrupowania azjatyckie miały bezpośredni związek z organizacją odpowiedzialną za zamachy w Nowym Jorku w 2001 roku.

Książka napisana jest nierówno – chwilami wciąga czytelnika opisami knutych w dalekich, egzotycznych miejscach spisków, kiedy indziej nudzi zbyt dużą ilością nagromadzonych w jednym miejscu faktów, liczb i nazwisk.

W dwóch wypadkach Ressa wydaje się być niewiarygodna. Po raz pierwszy, twierdząc, iż za zamachem bombowym w Oklahoma City w 1995 roku stały organizacje islamskie, podczas gdy wiadomo, iż zamachowcy byli prawicowymi ekstremistami powiązanymi z apokaliptyczną sektą „Gałąź Dawidowa”. Drugi raz, kiedy opisuje niezrealizowany projekt zamachów bombowych w Singapurze i wiąże go z Al-Kaidą. Cały wywód o tych domniemanych planach opiera się na niezweryfikowanych przypuszczeniach samej autorki, która twierdzi, że po zaniechaniu (z niewiadomych dla nikogo powodów) planowanych ataków w Singapurze, zamachowcy zdecydowali się na tzw. „Plan B” i przeprowadzili udaną serię zamachów na wyspie Bali (2002 r.).

Całość książki, niestety – pomimo dużego wkładu pracy, wypada nieprzekonująco i nierzetelnie. Sprawia wrażenie pisanej na zamówienie, pod z góry obraną tezę. Tak, jakby CNN miało do wypełnienia konkretne zadanie – i to nie zadanie uczciwego informowania o stwierdzonych faktach – tylko zadanie nakłonienia społeczeństwa do przyjęcia określonego toku myślenia.

Creative Commons License

Ten utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska

Tagi: , , , , , , ,

Jeden komentarz
Skomentuj »

  1. Szkoda, że doszło do tego, iż szanowana dziennikarka ulega pewnego rodzaju… mani antymuzłumańskiej. Strach przeciętnego Amerykanina, który o wojnie słyszał tylko od swoich europejskich dziadków, wydaje się uzasadniony. Jednakby ten strach ogarnął dziennikarzy… Ciekawa książka i recenzja. Wielki plusik.

Skomentuj