CNN w poszukiwaniu Al-Kaidy
8 listopada 2009 | liczba odsłon: 253
Kategoria: Książki, Obcojęzyczne
Maria A. Ressa, jedna z najbardziej cenionych dziennikarek śledczych CNN, postanowiła wykazać, że zbrojne ugrupowania islamskie działające na terenach Azji Południowo-Wschodniej, są bezpośrednio powiązane z Al-Kaidą. Książka „Seeds of Terror” ma być tego dowodem.
Doceniając ogrom pracy włożonej przez autorkę i wielkie ryzyko, na jakie wystawiała się podczas zbierania materiałów, trzeba stwierdzić, że postawiona przez nią teza nie broni się. Maria A. Ressa opisała szczegółowo i dokładnie zarówno organizację, jak i przyczyny, cele i metody walki zbrojnych ugrupowań islamskich działających w Tajlandii, Malezji, Filipinach i Indonezji, jednak nie udało jej się udowodnić ich bezpośredniego powiązania z organizacją Osamy bin Ladena. Al-Kaida co prawda, jak wykazała dziennikarka, stara się za wszelką cenę angażować we wszystkie lokalne konflikty narodowościowo-religijne, jednak nie wygląda na to, żeby opisywane przez nią paramilitarne i terrorystyczne ugrupowania azjatyckie miały bezpośredni związek z organizacją odpowiedzialną za zamachy w Nowym Jorku w 2001 roku.
Książka napisana jest nierówno – chwilami wciąga czytelnika opisami knutych w dalekich, egzotycznych miejscach spisków, kiedy indziej nudzi zbyt dużą ilością nagromadzonych w jednym miejscu faktów, liczb i nazwisk.
W dwóch wypadkach Ressa wydaje się być niewiarygodna. Po raz pierwszy, twierdząc, iż za zamachem bombowym w Oklahoma City w 1995 roku stały organizacje islamskie, podczas gdy wiadomo, iż zamachowcy byli prawicowymi ekstremistami powiązanymi z apokaliptyczną sektą „Gałąź Dawidowa”. Drugi raz, kiedy opisuje niezrealizowany projekt zamachów bombowych w Singapurze i wiąże go z Al-Kaidą. Cały wywód o tych domniemanych planach opiera się na niezweryfikowanych przypuszczeniach samej autorki, która twierdzi, że po zaniechaniu (z niewiadomych dla nikogo powodów) planowanych ataków w Singapurze, zamachowcy zdecydowali się na tzw. „Plan B” i przeprowadzili udaną serię zamachów na wyspie Bali (2002 r.).
Całość książki, niestety – pomimo dużego wkładu pracy, wypada nieprzekonująco i nierzetelnie. Sprawia wrażenie pisanej na zamówienie, pod z góry obraną tezę. Tak, jakby CNN miało do wypełnienia konkretne zadanie – i to nie zadanie uczciwego informowania o stwierdzonych faktach – tylko zadanie nakłonienia społeczeństwa do przyjęcia określonego toku myślenia.
Ten utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska








Szkoda, że doszło do tego, iż szanowana dziennikarka ulega pewnego rodzaju… mani antymuzłumańskiej. Strach przeciętnego Amerykanina, który o wojnie słyszał tylko od swoich europejskich dziadków, wydaje się uzasadniony. Jednakby ten strach ogarnął dziennikarzy… Ciekawa książka i recenzja. Wielki plusik.