A w Czeczenii bez zmian


21 marca 2010 | liczba odsłon: 223
Kategoria: Książki, Recenzje

„Dzieci Groznego” to książka oparta na sprawdzonym wzorcu dwóch biegunów: wszyscy piszą o linii frontu i walkach, to ja napiszę o życiu codziennym. Podejście takie ma tę zaletę, że daje możliwość opisania problemu w sposób dogłębny, kompletny, w kontekście. Ma też niemałą wadę: wymaga od autora posiadania empatii oraz umiejętności pisarskich, które umożliwią poruszenie uwagi czytelnika. Asne Seierstad posiada ten talent i jej opowieść o codzienności w Czeczenii jest rzeczywiście poruszająca.

Opisany kraj wydaje się tkwić w jakiejś społecznej schizofrenii. Z jednej strony mamy świat elit, skupionych wokół prezydenta Ramzana Kadyrowa, fantastyczne inwestycje budowlane, głównie w ścisłym centrum Groznego, bądź też wzdłuż drogi z lotniska do hoteli dla zagranicznych gości. Mamy relację z oficjalnej uroczystości na dworze Kadyrowa, czytamy też entuzjastyczne wypowiedzi członków młodzieżówki prorządowej. Z drugiej strony widzimy jednak problemy, z jakimi codziennie muszą borykać się „zwyczajni” Czeczeńcy, widzimy zniszczone miasto oraz ludzi, w których głowach wojna wciąż tkwi, z którą nie mogą się ciągle uporać. Przede wszystkim bezdomne, wałęsające się dzieci, które jeśli mają szczęście, trafiają do prywatnego domu dziecka prowadzonego przez “Anioła z Groznego”, czyli Hadiżat wraz z mężem Malikiem. Należy przy tym zwrócić uwagę, że to nie jest opowieść tylko o dzieciach, jak sugeruje polski tytuł. Autorka odwiedza też matki zaginionych synów, matkę porywaczki z teatru na Dubrowce, skazaną na społeczny ostracyzm, a nawet byłego żołnierza rosyjskiego, inwalidy, który nadepnął na minę w Czeczeni.

Pamiętać należy, że to jednak nie powieść, tylko życie. Jeśli kogoś z bohaterów spotyka coś dobrego, nie oznacza to wcale, że już będzie żył długo i szczęśliwie. W ogóle ciężko o puentę, ale to zrozumiałe, bo pewnych historii nie należy ograniczać puentą.

Najbardziej, według mnie, wstrząsający fragment to, paradoksalnie, cytat z dziennika Baszłama, dziewięcioletniego chłopca, z okresu przymusowej deportacji Czeczenów na kazachskie stepy w trakcie II Wojny Światowej. Fragment o rozpaczy. Ciocia Ałpata leży na ziemi i pyta matkę narratora, czy jej synowie (też leżący) już umarli. Poza tym plecy ją bolą. Matka Baszłama odwraca kobietę i widzi rój robaków, zjadających jej plecy. Brr. Rozpacz to brak nadziei. W kontekście tego cytatu wydaje się być całkiem nieludzka, obca, bo nadzieja wydaje się podstawowym człowieczym przymiotem. To przeraża, bo zastanawiamy się, jaka siła mogła sprowokować taki stan.

A oto Czeczenia dzisiaj – po obu wojnach, pod rządami Ramzana Kadyrowa, pod spostrzegawczym okiem Seierstad, opisana też czasami w internecie (to następna zaleta tej książki; prowokuje do drążenia tematu):

- gospodarka w ruinie, bombastyczne pomysły władz jako drugi biegun

- wszechwładza władzy, kadyrowcy porywający mężczyzn, tortury, zaginięcia. Powszechność tego zjawiska. Bulletin of the Memorial Human Rights Center „Situation in the North Caucasus conflict zone. Summer 2009″ – rozdział o porwaniach: przypadek jeden, drugi, piąty. To trwało, trwa i prawdopodobnie wciąż się będzie wydarzać. To jest norma.

- islam jako narzędzie walki o dominację, wykorzystywany zarówno przez rebeliantów (wahhabizm) jak i przez prorządowych (tradycyjna czeczeńska odmiana sufizmu). Walka o dusze jest tym bardziej istotna, że religia wydaje się być dla ludzi jedyną wartością stałą w otoczeniu, gdzie wszystko się zmienia, rozpada, deformuje.

- sytuacja kobiet w tej tradycyjnie patriarchalnej społeczności – honorowe morderstwa (przypadek spokojnego Abdula, mordującego siostrę); patowa sytuacja żon psychopatów (o których nie trudno w tym ztraumatyzowanym społeczeństwie). Zgłoszenie na policję znęcania równa się wyrokowi śmierci z rąk swojej rodziny. Owszem, można też odejść do swojej rodziny, ale dzieci należą do mężczyzny.

- morderstwa dziennikarzy i obrońców praw człowieka, zajmujących się problematyką czeczeńską.  Idźmy po kolei, sprawdźmy, co się działo w ciągu ostatnich, spokojnych lat powojennych: Murad Muradow, Anna Politkowska*, Stanisław Markiełow, Anastasia Baburowa. Ostatni rok – 2009, to porwanie i zabójstwo Natalii Estemirowej, a miesiąc później Zaremy Sadułajewej i jej męża Alika Dżibrałowa z fundacji „Uratujmy Pokolenie”.Właśnie: Zarema i Malik z fundacji pomagającej czeczeńskim dzieciom – przez chwilę byłem zupełnie przekonany, że to jedni z głównych bohaterów tej książki: Hadiżat i Alik. Ale nie, to nie oni. Taki los; o nich akurat nikt książki nie zdążył napisać.

_____________

Asne Seierstad, Dzieci Groznego
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo: W.A.B., Warszawa 2009


* O, i film dokumentalny został nakręcony ponad rok temu: „211: Anna”. Chodzi o Annę Politkowską. A liczba 211 nie jest zachęcająca do czegokolwiek, poza tym jest nieaktualna. http://domysly.blox.pl/2009/12/211-Anna.html

Fot: Grozny – damaged flat building (2006), autor: Michal Vogt (licencja CC-BY-SA) z serwisu Wikimedia Commons
Fot: Grozny Kadyrov Mosque, autor: Artem Rusakovich (licencja CC-BY-SA) z serwisu Wikimedia Commons
Tagi: , , , ,

Jeden komentarz
Skomentuj »

  1. No to ciekawe co się tam teraz będzie działo po ostatnich zamachach w Moskwie…

Skomentuj